wtorek, 30 grudnia 2014

Co mówi o Tobie Twój ulubiony alkohol?

Wydawałoby się, że spożywany alkohol nie ma większego znaczenia — ewentualnie nabiera go następnego dnia, kiedy budzisz się na tapczanie w otoczeniu własnych wymiocin. Alkohol tak naprawdę określa nas jako ludzi, choć równie często odbiera nam człowieczeństwo. Sprawdźcie sami. To pierwsze, bo tego drugiego to ja nie polecam.


Wódka

Wódka jest Natalią Siwiec wśród alkoholi — jest ogólnodostępna, stosunkowo tania i wszyscy się cieszą, jak stoi na stole. Jeśli wybierasz wódkę, prawdopodobnie jesteś pragmatykiem, człowiekiem przywiązanym do tradycji, który nie ulega chwilowym trendom. Jeśli sięgasz po najtańszą wódkę, pewnie masz jakieś obciachowe imię typu Mariusz, golisz się jednorazówką, a stara kupuje Ci majtki w Lidlu. Jeśli pijasz Finlandię, pewnie prowadzisz działalność gospodarczą, Twoja żona chodzi w futrze z lisa, a w mieszkaniu zrobiłeś sobie kominek, bo widziałeś coś takiego w Dynastii. Jeśli wybierasz wódkę smakową, pewnie jesteś pedałem.


Whisky

Jeśli pijesz whisky, pewnie jesteś jednym z tych fajnych chłopaków, którzy przychodzą na imprezę w koszulce polo z logo Ralpha Laurena większym od ich siusiaka. Możesz równie dobrze być po prostu panem w średnim wieku, który właśnie popija szklankę single malt na branżowej imprezie i opowiada znajomym anegdoty o ludziach pijących Danielsa z colą.


Brandy

Nikt nie wie, co to jest, ale podobno piją to starsi panowie w gangsterskich filmach. Jeśli pijesz brandy, pewnie naoglądałeś się Chłopców z ferajny, a tak naprawdę na co dzień jesteś przedstawicielem handlowym w branży spożywczej.


Rum

Jeśli pijesz rum, pewnie jesteś piratem z drewnianą nogą. Albo właśnie bawisz w Sopocie i jedynym drinkiem, jakiego znasz i potrafisz zamówić jest Cuba Libre. Jeśli lubisz Malibu z mlekiem, to albo jesteś laską z totalnej prowincji, albo facetem z zaburzeniami erekcji.


Wino

Wino jest jak Beata Tyszkiewicz — nikt nigdy nie wie, z jakiego jest rocznika, ale wszyscy wierzą, że to synonim klasy i elegancji. Wino piją zwykle kobiety, dlatego jeśli je pijesz, pewnie chcesz się poczuć jak bohaterka Gotowych na wszystko. Po winie jesteś sprośna, robisz się rozwiązła, a potem wracasz sama do domu i płaczesz.  

Tequila

Jeśli pijesz tequilę, pewnie boisz się w życiu nudy. Albo deportacji do Meksyku. Tak czy siak, jesteś człowiekiem, który lubi ryzyko. Być może uważasz, że to modny trunek, który pasuje do Twoich mokasynów z krokodylej skórki. 


I to by było na tyle, moi mili! Mam nadzieję, że tak konkretnie wyedukowani będziecie wiedzieli, po jakie trunki sięgnąć jutrzejszego wieczoru — co do ilości, takiej pewności niestety nie posiadam! 

Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok, Kochasie! XOXO

wtorek, 23 grudnia 2014

Co mówi o Tobie Twoja choinka?

Wydawałoby się, że to zwykłe drzewko — ot, choinka. Nic bardziej mylnego! Nasza choinka to tak naprawdę odzwierciedlenie naszej osobowości, poglądów — a może przede wszystkim — statusu materialnego. Chcesz wiedzieć, co mówi o Tobie Twoja choinka? Zapraszam do lektury!

Jeżeli wybrałeś choinkę plastikową, prawdopodobnie podążasz za proekologicznymi trendami, a na Twoim drzewku zawisną wyłącznie pierniczki gluten-free. Inna teoria głosi, że jesteś po prostu dziadem, który od dwudziestu lat na Święta wyciąga z czeluści piwnicy to samo obgryzione przez szczury drzewko. Nie wyobrażasz sobie Świąt bez bigosu i chlania ze szwagrem.


Jeśli zdecydowałeś się na kosztowną jodłę kaukaską albo świerk srebrny, to pewnie chwilę wcześniej zrobiłeś zakupy w Almie, ale takie skromne, bo przecież w drugie Święto lecisz na Fuerteventurę.


Jeżeli kupiłeś małą choinkę, to pewnie masz małego siusiaka, albo po prostu małe mieszkanie i nie wiem, która z opcji jest smutniejsza.


Jeżeli Twoja choinka jest okazała i rozłożysta, pewnie nielegalnie wyciąłeś ją z lasu i jesteś najsprytniejszym samcem w okolicy, chociaż do tej pory nie wpadłeś na to, że sąsiad sypia z Twoją żoną.


Jeśli ustroiłeś choinkę na bogato, to pewnie w Carrefourze wyczaiłeś promocję na bombki, których nikt inny nie chciał. Jeśli ozdoby na Twoim drzewku są ubogie, to dokładnie odzwierciedlają one Twoje życie towarzyskie. Jeżeli zaś rozwiesiłeś na choince dużo lampek, to zapewne mama nadal płaci Twoje rachunki za prąd.


Skoro już wiecie wszystko o swojej choince, to pozostaje mi tylko życzyć Wam Wesołych Świąt! 

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak obchodzić Święta?

Święta tuż tuż, dlatego w odpowiedzi na Wasze potrzeby, zamieszczam poradnik dla kobiet dotyczący obchodzenia Świąt. Żebyście wiedziały, jak się zachować — co robić, czego nie robić, standardzik.


Singielka

Na Święta zapewne jedziesz do rodziców ze świadomością, że urobisz się po łokcie i jeszcze przy okazji zostaniesz zaangażowana w rodzinne kłótnie. Podczas kolacji pokornie odpowiadaj na wścibskie pytania cioci. Nie rób afery kiedy wujek położy rękę na Twoim kolanie. Twoim największym zmartwieniem będzie brak planów na Sylwestra, więc nie kręć nosem, kiedy zdesperowany kolega z pracy poprosi byś poszła z nim do jego znajomych.


Panna w związku

Po cichu liczysz, że tym razem pod choinkę dostaniesz pierścionek zaręczynowy. Udawaj, że wcale nie jesteś rozczarowana, kiedy od wręczy Ci cokolwiek innego. Potem w pracy udawaj, że wcale nie chciałaś się zaręczyć. Znienawidź go i nie odzywaj się przez tydzień — potem licz na to, że może jednak oświadczy się w Sylwestra.


Mężatka

Jesteś perfekcyjną panią domu i wszystko jest na Twojej głowie — jesteś przekonana, że nikt lepiej nie wytrzepie dywanów, nie umyje okien i nie przygotuje dwunastu wymyślnych dań. W Święta ledwo stój na nogach, znienawidź całą rodzinę, a potem dostań od męża fartuch kuchenny i zestaw kieliszków, który rozbijesz mu na głowie. Święta zakończcie na izbie przyjęć, fundując dzieciom traumę do końca życia. 


Rozwódka

Zdobienie pierniczków z dzieckiem to tak naprawdę desperacka próba zrekompensowania mu faktu, że tatuś z Wami nie mieszka. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu Święta oznaczały paradowanie po domu w stroju niegrzecznej pomocnicy Mikołaja, a teraz? Teraz jesteś smutną starą babą, która spędza świąteczne wieczory oglądając „To właśnie miłość” albo „Dziennik Bridget Jones”. Albo jedno po drugim. Nie płacz przy dziecku, nie upij się u swoich rodziców i nie oczekuj od życia zbyt wiele.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Jak wybrać świąteczne prezenty?

Zbliżają się Święta, a więc jak co roku powraca największy świąteczny problem Polaków — nie, nie chodzi o to, czy wypada pić podczas Wigilii, bo wystarczy przejść się na pierwszą lepszą pasterkę by przekonać się, że Polacy tego rodzaju dylematów nie mają. Chodzi o prezenty. Prezenty są bardzo ważne, dla wielu ludzi są wyznacznikiem statusu społecznego i po prostu nie wypada obdarować bliskich byle czym, bo to świadczy o nas. Przykładowo, jak dasz w prezencie komuś tandetną bombonierkę, to oznacza, że jesteś jak karp — zapraszają Cię tylko raz w roku i próbują udawać, że nie śmierdzisz brudnym akwarium. Jeśli w prezencie dajesz skarpety, to jesteś jak bigos — jesteś przy wspólnym stole, bo tak wypada, ale w gruncie rzeczy przez całe Święta nikt się Tobą nie interesuje. Łapiesz już, o co chodzi?


Jak więc kupować prezenty, żeby nie wyjść na typowego Polaczka?

Śledź najnowsze trendy świąteczne. W tym roku stawiamy na przepych, kupujemy prezenty drogie, a raty spłacamy do końca życia. Dzieciom kupujemy wszystko to, co drogie, modne i można zabrać do szkoły, żeby jeszcze bardziej zdołować dzieciaki z rodzin dysfunkcyjnych, ubogich oraz domów dziecka.

Młodzież ucieszy z pewnością najnowszy model Iphone’a. Nie radziłabym kupować innego telefonu, lepiej w ogóle nic nie dostać niż dostać jakąś anonimową Nokię. Broń Boże nie kupujemy Iphone’a w poprzedniej wersji, to numer dla biednych krewnych z Łomży, a nie człowieka na poziomie.

Osobie w wieku studenckim kupujemy jedzenie. Studenci oszaleją na widok opakowania wędzonego łososia albo kawałka parmezanu. Istnieje ryzyko, że nie będą wiedzieli jak się zachować, ale to norma — nikt nie będzie specjalnie zaskoczony.

Osobom w przedziale wiekowym 25-30 lat warto znaleźć coś, czego kompletnie się nie spodziewają, na przykład dobrze płatną pracę.


Jeżeli chcemy obdarować osobę po 30. roku życia, musimy wziąć pod uwagę kilka czynników. Kobiecie samotnej warto sfinansować zabieg zamrożenia jajeczek, mężczyźnie — gotówkę, którą będzie mógł dać mamie w ramach „dorzucania się do czynszu”. Mężatce w wieku 30+ dajemy garnki, pościel lub sprzęt AGD, bo to prezenty nudne i pozbawione polotu, idealnie pasujące do osobowości obdarowanej. Żonatemu mężczyźnie w wieku 30+ warto sfinansować rozwód.

Jeśli chcesz zrobić prezent swoim rodzicom, to przestań ich wreszcie prosić o kasę. Albo od razu kup im dziecko, z którego mogliby być dumni po latach rozczarowań Twoją skromną osobą.


Szukając prezentu dla ukochanego, zdecyduj się na coś, czego nigdy nie miał - na przykład dobry seks, albo trzy wieczory bez Twojego narzekania, że nigdzie nie wychodzicie. Jeśli jesteś mężczyzną i szukasz prezentu dla swojej kobiety, kup jej pierścionek zaręczynowy - każdy inny prezent możesz sobie wsadzić w dupę. No chyba, że jest to coś bardzo drogiego, może wówczas uda Ci się jakoś wyjść z tego z twarzą.

Osobom starszym można dać cokolwiek, dla nich radością samą w sobie jest fakt, że dożyli kolejnych Świąt.


piątek, 12 grudnia 2014

Piątkowy post o niczym

Co mają wspólnego Joanna Krupa i facet stojący zimą na przystanku? Zamrażają sobie jajeczka! I tym sposobem rozpoczynamy piątkową noc wyśmienitym żartem!


Kochani, zamrażanie jajeczek to taki nowy botoks. Joanna idzie o krok dalej i całość dokumentuje i relacjonuje w mediach — myśleliście, że dupa Kim Kardashian opublikowana na łamach jakiejś tam gazety to jest news końca roku? Joanna tak łatwo nie składa broni. Walczy o miano najbardziej zdesperowanej celebrytki. Trudno będzie ją przebić, aczkolwiek do końca roku mamy jeszcze kilkanaście dni. Obstawiam, że tutaj do walki stanąć może Monika Zamachowska — kto wie, może zamrozi jajeczka Zbyszka na łamach Gali?


Tak, ten żart mnie NADAL śmieszy.

Piąteczek, kochani! Pewnie właśnie pijecie whisky single malt i szykujecie na szaloną imprezę, może nawet spotkacie się na jednym parkiecie z Szycem albo Chyrą — chociaż Chyrę to chyba łatwiej spotkać na chodniku przed klubem, co nie? Anyway, pewnie będziecie ostro ćpać na Placu Zbawiciela, no chyba, że jesteście z Sosnowca, wtedy sam smród miasta odetnie Wam dopływ tlenu do mózgu.


Jakby kto pytał, siedzę w piżamie i puszczam głośno muzykę, żeby sąsiedzi myśleli, że mam bogate życie towarzyskie. Jeszcze tylko 99 951 fanów na blogu i weekendy będę spędzała z elitą typu Jessica Mercedes Kirschner. Can’t wait!

Do następnego, łobuzy — pamiętajcie, żeby dzisiaj nie rzygać pod wiatr.  

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Wszystkie jesteśmy Kasią Cichopek

Są takie dni w miesiącu kiedy każda z nas jest Kasią Cichopek. Wcale nie dlatego, że mamy zadłużone chaty na kilkanaście milionów, albo że nasz mąż poleciał na nasz stanik z cekinów, który miałyśmy na sobie w Tańcu z gwiazdami. To coś zupełnie innego. To taki stan bycia za ciężką o pięć kilo, źle ubraną i z włosami, które wyglądają jakbyś chciała oszukać świat, że suchy szampon to to samo co porządne mycie. I ja dzisiaj jestem Kasią Cichopek.

Co prawda umyłam się dzisiaj rano, co w zasadzie nie ma żadnego logicznego uzasadnienia, ponieważ nie zamierzam wychodzić z domu. Dobra, jadę do Reala, ale to jeszcze nie powód, żeby się od razu kąpać jak jakaś Francuzeczka. Najwyraźniej miałam taki kaprys, chciałam się poczuć jak Edyta Górniak - zrobić coś nielogicznego i nie musieć się z tego tłumaczyć. 

Jestem Kasią Cichopek, bo zaczynam dzień od szkanki Coca-Coli, bez whisky bo jest za wcześnie, a nawet jeśli nie jest za wcześnie, to muszę jeszcze prowadzić samochód.


I jeszcze obiad. Muszę zrobić obiad.


Wczoraj był finał Masterchefa, ale ponoć Empik zaspoilerował i wypuścił książkę laski, która wygrała, zanim wygrała #takbardzosuspense #pobitegary Nie macie kompleksów jak oglądacie takie programy? Wiecie, laska robi purée z kalafiora czy tam pietruszki, podaje pierś z kaczki na marmoladzie z cebuli, albo smażoną doradę. Jakby nie mogła kostki z morszczuka usmażyć, jak człowiek. Miałam nadzieję, że wygra Karyna, taka się bardziej swojska wydawała, a ta Dominika taka niepewna.

Wczoraj był też finał Miss Polski 2014, zaprosili wszystkie zasuszone Miss z ubiegłego wieku, a prowadziła oczywiście Paulina Jarzyna i Krzysiek Ibisz, dzięki czemu było naprawdę zabawnie i na poziomie, a paniom na szczęście nikt nie zadawał trudnych pytań typu ile lat temu wybuchła wojna światowa, tylko takie lżejsze, na przykład ile masz wzrostu albo przeliteruj swoje nazwisko. Tak zabawniej raczej. PS. Miss wygrała pani Kinga Rusin.


Dobra, idę do Reala, jak będziecie grzeczni to Wam zrobię haul zakupowy. 

wtorek, 25 listopada 2014

Uwaga! Gołe baby

Tefałen to stacja, która jest zawsze o krok przed konkurencją. Tylko tutaj w jednym programie znajdziecie homoseksualnego prowadzącego, czarnoskórą modelkę, która wygrywa zmagania o przepustkę do świata mody i celebrytkę z Ameryki, której jedynym zadaniem jest kaleczyć język polski na wizji. Jednak hitem wczorajszego finałowego odcinka Top Model nie jest ani zwycięstwo czarnoskórej dziewczyny, ani lapsusy językowe Joanny Krupy. Hitem są cycki Kingi Rusin.

Kinga wystąpiła w programie z biustem, który przesłonił wszystko i doczekał się nawet swojego fanpage’u na facebooku. Złośliwi mówią, że Kinga wreszcie pokazała światu swoje ukryte talenty. Tomasz Lis pewnie uronił łzę przed telewizorem. Takim cyckom nie posyła się papierów rozwodowych, Tomku.

Cycki to jednak nie jedyny ulubiony temat w Tefałenie.

Obejrzałam — tak, poświęciłam się! — kolejny półfinałowy odcinek Mam talent. Jak zwykle była cała masa seksualnych aluzji, mało udanych żartów nawiązujących do fallusa, a nawet oklejonych taśmą izolacyjną — nie inaczej! — piersi uczestniczki, która zajmuje się burleską. Prokop i Hołownia byli w swoim żywiole. Małgosia Foremniak jak zwykle próbowała im dorównać, dzielnie schodziła na dno telewizyjnego dowcipu i mam wrażenie, że w następnym odcinku rzuci naprawdę pikantnym żarcikiem. Może nawet pokaże cycusia na wizji!

I jeszcze Monika Wagina Pietrasińska, która na jakąś tam ważną galę ubrała kieckę z koronki i padło podejrzenie, że nie ma na sobie bielizny. Celebrytka zaprzeczyła i stanowczo stwierdziła, że miała na sobie majtki. 

Ten moment, kiedy musisz wszystkich przekonywać, że tym razem nie miałaś gołej cipki…
Desperacki (hihi) krok. 

Tak, proszę państwa, tak się teraz robi karierę. Za granicą to Kim Kardashian przeciera szlaki, u nas Monika — i lepiej nie dociekać, którą częścią ciała.


poniedziałek, 17 listopada 2014

Poniedziałkowy przegląd prasy

Już dawno nie robiłam przeglądu prasy — tęskniliście? Wiem, że tak! Co wydarzyło się w wielkim świecie w ciągu ostatnich kilku dni?

Weekend został w Polsce zdominowany przez niedzielne wybory — rodacy zastanawiali się, w jakim stroju przy urnie pojawi się Małgorzata Tusk, kobiety masowo wyciągały z szaf swoje najlepsze, kościelne garsonki, a panowie próbowali wytrzeźwieć przed zamknięciem lokali wyborczych. 
Wyniki wyborów są takie same jak zawsze, czyli Polacy przegrali z Polską 0:1 #nicsięniestało

Szulimowa zrobiła się ważna, odkąd prowadza się z synem miliardera. Wytatuowała sobie ponoć jego inicjały. Boże, jak romantycznie! Dobrze, że jest teraz bogata, to mogła to zrobić dobrym tuszem, a nie na przykład cyrklem, jak to robią ludzie z biednych rejonów Polski takich jak Śląsk. Ja też nie wiem, gdzie to jest, ale podobno ludzie jedzą tam węgiel.

Kim Kardashian pokazała tyłek. Znowu. Pokazała właściwie wszystko, znowu. I znowu wszyscy o tym mówią. Postawiła sobie kieliszek na dupie i okazało się, że to jest wielki talent, coś między dziennikarskim warsztatem Młynarskiej a talentem rozrywkowym Pieńkowskiej.  

Rusinka nie została wygryziona przez Rozenek i to właśnie Kinia poprowadzi kolejny You can dance. Nie pomogło to, że Rozenek skończyła szkołę baletową. To Kinga pozostaje tą, która tańczy, jak jej Miszczak zagra.

Joanna Kielona Liszowska króluje w show Twoja twarz brzmi znajomo. Zachwytom nad jej spektakularnym przemianom nie ma końca. Najwyraźniej jurorom brakuje trzeźwego spojrzenia na kwestię jej talentu.

Tymczasem w innym show TVN Polsatu, Tańcu z gwiazdami, jak zwykle przy okazji finału nie zabrakło piór, gry świateł, nieśmiesznych dowcipów i — niestety — Głogowskiej. Być może to jej toporne żarty doprowadziły Anię Wyszkoni do łez, a może fakt, że przegrała w starciu z Agnieszką Sienkiewicz. W każdym razie Ania strzeliła focha. Wyszkoni w sensie. Obie panie stoczyły walkę o być albo nie być w świecie celebrytów, a do tego o sto tysięcy złotych, czyli wysokość miesięcznej raty za penthouse Kasi Cichopek i jej męża, Cichopka.

Dariusz K. zrezygnował z wolności — tym razem zupełnie dobrowolnie i wziął w areszcie ślub z ukochaną Izabelą Adamczyk. Okoliczności może niezbyt romantyczne, ale miłość ponoć zwycięża wszystko i góry przenosi. Ciekawe, czy wpływa na skrócenie wyroków?

Edyta Górniak skończyła 42 lata. Uczciła je, pojawiając się w Pytaniu na śniadanie w bardzo pstrokatym — nawet jak na nią — stroju, z napisem Be yourself because everyone else is already taken in custody na bluzie, co tłumaczymy jako Bądź sobą, bo twój były został już wreszcie aresztowany.

Siostra Beyonce, Solange, wzięła ślub. Z tej okazji wystąpiła aż w trzech kreacjach! Tym razem nie wdała się w bójkę ze swoim szwagrem, dlatego Ameryka odetchnęła z ulgą. Ślub zwieńczyła parada ulicami Nowego Orleanu. Jak donoszą media, w paradzie czynny udział brał również Iphone piosenkarki oraz jej drugi w kolejności ulubiony gadżet, czyli Jay-Z.   

A jakie wydarzenie WY zaliczacie to najważniejszych eventów zeszłego tygodnia? XOXO

fot. Ania Lewandowska w trakcie promocji swojej książki. 
The Guardian
„Niesamowita,  wciągająca, chwilami zapierająca dech w piersiach i poruszająca każdy mięsień, zwłaszcza końcowego odcinka przewodu pokarmowego.”
The Times
„Nikt tak pięknie nie pisał o jagodach goji od czasów Carlosa Ruiza Zafrona”.

Newsweek
„Całkowicie nowatorskie podejście do przysiadów, owsianki i sportowych staników”.

wtorek, 11 listopada 2014

Jak mieć czterdzieści lat?

Małgosia Foremniak — kobieta, której żarty z erotycznym podtekstem nigdy nie przestaną śmieszyć. Jeśli Prokop w „Mam talent” powie żart, w którego puencie pojawi się aluzja do penisa, wiadomo, kto będzie śmiał się najgłośniej. Małgosia od kilku sezonów próbuje nam udowodnić, że jest wyuzdana, że ociera się o granice nimfomanii, a przede wszystkim — lubi ocierać o młodszych mężczyzn. Jest jak ciocia, którą musiałaś zaprosić na panieński, a teraz żałujesz, bo klepie striptizerów po pośladkach. Nie wiem, ale jak ona zaczyna dyszeć w kamerę to robi się obrzydliwie i zaczynam tęsknić za przerwą na reklamę. Czy wszystkie kobiety w średnim wieku nagle zaczynają się dziwnie zachowywać? 


I tutaj pojawia się jeszcze jedno pytanie — jak mieć czterdzieści lat?

Metod jest kilka. Jest metoda na wspomnianą Małgosię Foremniak — czyli mówimy głupoty w telewizji, nosimy głębokie dekolty, często miziamy po szyi spoglądając lubieżnie na kolegów, a wieczorem płaczemy w poduszkę za Maserakiem.

Inna metoda to metoda na Edytę Górniak — czyli udajemy, że czterdziestka nas w ogóle nie dotyczy, bo mamy biologicznie dwadzieścia lat i pędzimy wstrzyknąć sobie trochę kwasu tu i ówdzie.

Metoda trzecia to metoda na Małgorzatę Rozenek — udajemy, że mamy dziesięć lat mniej i pilnujemy, żeby wszędzie wpisywali nam właśnie tyle, potem znajdujemy sobie nowego faceta i przebieramy za Dodę.

Metoda czwarta to metoda na Beatę Kozidrak — przekonujemy wszystkich, że czterdzieste urodziny mamy już piętnasty rok z rzędu i nosimy białe kozaki, żeby to brzmiało wiarygodnie.  

Ostatnia metoda to metoda na Monikę Richardson Zamachowską, czyli kradniemy cudzego męża, chodzimy z nim robić wywiady i opowiadamy o porannym seksie nie wspominając, że coraz częściej łapie nas w trakcie skurcz, a Zbyszek pod koniec zawsze ma zadyszkę.

Bez względu na to, jaką metodę wybierzecie, koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami! 

piątek, 31 października 2014

Jak obchodzić Halloween?

Dzisiaj w całej Polsce obchodzimy jedno z najbardziej tradycyjnych narodowych świąt, zwane Halloween. Jest ono głęboko zakorzenione w naszej kulturze, podobnie jak inne gówniane święta, które radośnie przenosimy na polski grunt z dzikiej Ameryki. Warto zawczasu przyswoić pewne know-how dotyczące tegoż święta. 

Halloween to taki dzień, kiedy dziewczyny mogą wreszcie bezkarnie paradować w strojach prostytutek, dlatego dobrze jest odpowiednio wcześniej przygotować adekwatny strój. Najbardziej popularne stroje wśród pań to od lat seksowna pielęgniarka, seksowna pokojówka i seksowna policjantka, natomiast wśród panów niezmiennie panuje moda na nudę i brak polotu, która przejawia się założeniem powycieranych jeansów i koszulki polo z logo Ralpha Laurena, którą matka wytargała z lumpeksu. Wybierając strój, warto zwrócić uwagę na aktualne wydarzenia, czyli dobrze jest w tym roku przebrać się za Rosję, wirusa Ebola albo bezrobocie. 

Obowiązkowym trendem jest wysyłanie małych dzieci żeby zbierały słodycze po osiedlu i drażniły konserwatywnych sąsiadów. Większość ludzi częstuje dzieci cukierkami, pinezkami albo wiązanką przekleństw, co nadaje świętu jeszcze bardziej polski charakter. Można też dzieci przestraszyć, na przykład mówiąc, że premiera nowego Iphona w Polsce została odwołana. Albo można im zwyczajnie dać cukierki kawowe lub o smaku lukrecji - to wersja dla zamożnych i bardzo sfrustrowanych życiem ludzi, na przykład pracujących na wyższych szczeblach w korpo, od menadżerów wzwyż. 

1 listopada w Polsce obchodzimy Wszystkich Świętych, zwane potocznie cmentarnymi dożynkami. To dzień, w którym ciotka z Elbląga przyjeżdża w nowym futrze, wujek zajeżdża pod cmentarną bramę wypolerowanym Passatem, ojciec wkurwia się, że nie może odpalić papierosa od znicza, a matka modli się, by jej się trwała nie rozleciała do końca nabożeństwa. Generalnie jest kolorowo i wesoło, przed cmentarzem zwykle można kupić kwiaty doniczkowe, watę cukrową lub zestaw garnków po okazyjnej cenie, ludzie licytują się kto przywiózł fajniejszy wieniec, a kobiety taksują wzajemnie spojrzeniami mając nadzieję, że to one w tym roku mają najdroższe kozaki.


Macie już #outfit na jutrzejszy #grobing?
Bawcie się dobrze, XOXO! 


środa, 29 października 2014

Dżoana Krupa u Wojewódzkiego!

Interesuje Was życie seksualne Dżoany Krupy? Haha, dokładnie! Mnie też nie! Ale z jakiegoś powodu Dżoana lubi o nim opowiadać. Na przykład wczoraj, u Kuby Wojewódzkiego, to albo rzucała jakieś hihi seksualne aluzje, albo mówiła hihi o tym, jakie to ma udane życie seksualne ze swoim Romkiem.


 Roman to taki typowy sekszual predytyr z Miami, który chciałby mieć w intercyzie zapis, że Dżoana musi z nim kopulować przynajmniej trzy razy w tygodniu, bo jest prawdziwą seksmaszin. Dżoana stwierdziła, że Romek musiał się pomylić w obliczeniach i pewnie chodziło mu o hihi trzy razy dziennie. To trzy razy częściej niż przeciętny Polak myje zęby! Dżoana fikuśnie zarzucała nóżkę na nóżkę, prowokując Kubę Wojewódzkiego. Wyglądało to trochę jak flirt kuracjuszy w Ciechocinku, czyli bardziej niesmaczne niż seksowne. Dżoana za wszelką cenę chciała udowodnić, że jest wyzwoloną celebrity, której słowo fiut przechodzi przez gardło bez żadnego problemu #pritimacz.


Czego jeszcze mogliśmy się dowiedzieć o Dżoanie? Na przykład tego, że ma zawsze twarde sutki. Za to najwyraźniej powinna podziękować swojemu chirurgowi plastycznemu. I nigdy nie uprawiała cajberseksu. Robiła sobie jedynie takie normalne fotki, topless oraz sprawdzała sobie pupkę. Cokolwiek to znaczy. W każdym razie jest jeszcze gorzej, bo Aśka chce napisać książkę, żebyśmy mogli ją lepiej poznać. Głębiej. Mocniej. Hihi!


Ten, kto ma niedosyt, nie ma satysfakszyn, może sobie więcej Aśki posłuchać i pooglądać w Top Model. Podobno była też w jakimś szoł amerykańskim, gdzie dostała w ryj od jakiejś innej celebrytki…? Ktoś, coś? #anyone? Afera na całe USA, ale oczywiście w Polsce ani słowa, totalny zaścianek i ignorancja. Totalne fo-pa #pritimacz. Mam nadzieję, że Asia zostanie wreszcie doceniona i dadzą jej własny program, albo przynajmniej jakiś cykl w śniadaniówce. Byłoby osom! 
I cunt wait. 

środa, 22 października 2014

Kaszel, katar i Kuba Wojewódzki

Co jest gorsze od bycia chorym? Bycie chorym i bezrobotnym. To tak, jak być na L4, tylko że nie masz kasy na Gripex i zamiast tego, kurujesz się cytryną. To się nazywa medycyna alternatywna, czyli albo umrzesz, albo jest szansa, że umrzesz. W ostatnim czasie moim jedynym kreatywnym zajęciem jest ocena, czy mój kaszel jest mokry czy suchy, dlatego postanowiłam przy okazji napisać notkę.

Plusem bycia chorym jest to, że masz dużo czasu na seriale, które oglądam od ostatnich 22 godzin z przerwami na sen (no kidding, shit got serious). Postanowiłam dla urozmaicenia obejrzeć sobie odcineczek Kuby Wojewódzkiego. I kto tam był? Kuba, haha, bystrzaki! Była też lekko grubawa Wodzianka, która wygląda jakby tę wodę nosiła pod własną skórą, zwłaszcza w okolicy ud. Drobna złośliwość. Jak zakładasz rajtuzy z siatki to upewnij się, że Twoja skóra nie próbuje wydostać się przez oczka. Zapytaj Zosię, Zosia jest stylistką i Zosia Ci powie to samo, co ja. C’nie, Zosia?


W ogóle to jestem w szoku jak łatwo można zostać cenioną stylistką gwiazd. Wystarczy bzyknąć Szyca. On i tak nie będzie tego pamiętał jak wytrzeźwieje, a Ty dostaniesz bilet do TVNu. Zajebiście, że też wcześniej o tym nie pomyślałam!


Dobra, a teraz poważnie. No i w tym show Wojewódzkiego kto był? Była Sara Mannei! Znaczy Boruc. Najdroższa żona Boruca. Dosłownie. Laska sympatyczna z twarzy, ale odniosłam wrażenie, że nie ma kompletnie kontroli nad swoimi nerwowymi uśmieszkami. I wydatkami. Tak, zazdroszczę jej, że wydaje kasę męża, że może się powygłupiać w telewizji i nie przejmować, czy w ogóle ktoś jej za to zapłaci — koniec końców i tak sięga do kieszeni nadzianego bramkarza. Podobno Boruc porzucił dla niej żonę, w dodatku ciężarną. Złośliwi mówią, że nawet dobry bramkarz czasami wpuszcza szmatę. Także ten.


Nie no, laska ładna, nawet wysławiała się względnie inteligentnie, gorzej jak przyszedł szanowny mąż — widać, że ktoś ważny, ważni ludzie lubią podkreślać, jacy są ważni. Coś tam przebąknął, że po pijaku wywalił z okna telewizor, czy coś, ale kto bogatemu zabroni? Podobno za granicą piłkarze to w ogóle są szanowani, są takimi bogami, jak lekarze, jak naukowcy. Wynalezienie lekarstwa na raka to nic w porównaniu ze złapaniem piłki w obie ręce. Tylko u nas w kraju kompletnie zero poszanowania dla piłkarzy, dla bramkarzy. Wiocha. Zaścianek. 
Tak tylko chciałam zdać relację, możecie sobie sami obejrzeć i ocenić, popatrzeć na luksusy, a potem płakać nad niezapłaconym rachunkiem za prąd. Całuski, dbajcie o siebie! 


poniedziałek, 13 października 2014

Jak być Polakiem?

Od minionej niedzieli cała Polska żyje zaskakującym wynikiem meczu Polska-Niemcy. Ostatnie tak spektakularne zwycięstwo nad Niemcami odnieśliśmy w 1410, w bitwie pod Grunwaldem. Swoje małe zwycięstwo nad Niemcem Polak odnosi za każdym razem, kiedy ukradnie coś z Lidla. Pokonanie Niemców w piłce nożnej było zbiorową fantazją narodu, jakże perwersyjną. I ta fantazja została wreszcie zrealizowana. #zakremNivea #zaMilkę #za1939


Tej jesieni bycie Polakiem stało się modne. Polacy nabrali pewności siebie, przebojowości, niektórzy zaczęli nawet szukać pracy. Rośniemy w siłę, jest nas coraz więcej w Europie, głównie w Anglii, krajach skandynawskich i Niemczech. Polak wszędzie czuje się jak u siebie, wszędzie równo kradnie i robi pijackie afery. Teraz będziemy też znani z tego, że strzeliliśmy Niemcom dwa gole. Piękna sprawa.

Bycie Polakiem jest nieosiągalne dla innych nacji. Rosjanie coś tam próbują się pod nas podszywać, ale demaskują ich dywany na ścianach i liczba zgonów po spożyciu pół litra wódki. Próbują się pod nas podszywać również Cyganie, kradnąc i polując na wałęsające się po wsiach psy. Niestety, brakuje im sprytu, zaradności i bieżącej wody, którymi my lubimy się przechwalać. Polak co prawda myje się tylko przy sobocie, żeby nie śmierdzieć w kościele, ale nadal jest to trzy razy częściej niż statystyczny Cygan. Poza tym, mamy wyczucie stylu — cenimy sobie szlachetne materiały typu jeans, sztruks czy poliuretan. Potrafimy dobrać reklamówkę do stroju, czego zazdroszczą nam mieszańcy Mediolanu, Nowego Jorku i innych stolic mody.  


Polaka poznasz po jego wiedzy, elokwencji i szerokich zainteresowaniach. Polacy uwielbiają oglądać telewizję, dłubać w nosie i podpierdalać sąsiadów do spółdzielni albo skarbówki. Jesteśmy narodem, który walczy o Polskość, dyskryminując osoby innego wyznania, innej rasy czy odmiennej orientacji. Przeciętny Polak nienawidzi gejów, a wieczorem zakłada rajstopy i każe do siebie mówić „Marzena”.


Cenimy sobie luksus, dlatego każdy Polak musi mieć cyfrową telewizję, telefon komórkowy i zaległość w płatności czynszu na kwotę 10.000 zł. Uwielbiamy się socjalizować, popularne są spotkania towarzyskie u szwagra, sobotnie dyskoteki i niedzielne grille na działce. Polacy chętnie raz w roku wyjeżdżają na wczasy nad morze. Stolicą polskiej rozrywki nadmorskiej jest oczywiście Mielno, zwane Monako wschodniej Europy. Dużo dzieje się też w Sopocie, czyli takim drugim Miami, tylko bez palm, oceanu i kultury osobistej.



I to by było na tyle, a teraz możecie w spokoju skonsumować kanapkę z mortadelą. 

wtorek, 30 września 2014

Jak być mężczyzną?

30 września to zaraz po 11 listopada najważniejsze święto w Polsce, dorównujące rangą obchodom otwarcia kolejnej Biedronki na wschodzie Polski. By oddać hołd panom, postanowiłam napisać o tym, jak być mężczyzną. 

Badania amerykańskich naukowców dowodzą, że polskiego mężczyznę najbardziej przerażają postulaty feministek, opuszczanie klapy od sedesu i płatny dostęp do pornografii.

I jeszcze garść statystyk - co trzeci mężczyzna marzy o własnym samochodzie, co drugi o pracy, a 80% chciałoby nie myć rąk po sikaniu.

68% mężczyzn ma awersję do ciepłego piwa, homoseksualistów i dezodorantu.

98% panów ogląda filmy pornograficzne. 89% panów wybiera filmy o długości poniżej 3 minut #ifyouknowwhatimean.

Spośród męskich zawodów, jako najbardziej pożądany panie wskazały zawód górnika - bo górnik wchodzi najgłębiej #hahażdobreto.

Przejdźmy jednak do meritum - jak właściwie być mężczyzną?

Na początek zdejmij te musztardowe rurki, w których wyglądasz jak własna żona, tylko o połowę szczuplej. Nie, koszulka polo wciśnięta w sztruksy to nie "klasyczna elegancja", powinieneś też poznać różnicę między reklamówką a aktówką.

Prawdziwy mężczyzna pachnie potem, krwią zabitego zwierza i adrenaliną. Jeśli chcesz być mężczyzną, musisz być silny, sprawny i dominujący. Prawdziwy facet wie, co to przemoc domowa i kurator, otwiera piwo zębami, a papierosa odpala od laski dynamitu.

Prawdziwy facet lubi cycki, zimne piwo i polowania. Prawdziwy mężczyzna nie ogląda seriali, nie nosi torebki swojej kobiecie, a drzwi otwiera kopniakiem. Twoja stara z pewnością się ucieszy, jak zobaczy na drzwiach ślady po Twoich mokasynach, ale co tam - i tak warto.

Prawdziwy facet ma przy sobie zapalniczkę, prezerwatywę i majtki, które zdarł z kochanki. Prawdziwy facet pije whisky, drapie się po jajach i kradnie samochody. Potem wyłącza GTA i idzie spać.

No to najlepszego, Panowie, może dzisiaj Wam się poszczęści i dostaniecie w robocie lizaka od księgowej. Albo kubek od swojej panny.


wtorek, 23 września 2014

Jak kochać nieprzytomnie?

Ustalmy na wstępie fakty, drodzy państwo. Pan Ziemkiewicz stawia sprawę jasno - gwałt na pijanej i nieprzytomnej kobiecie to żaden gwałt! Według pana Ziemkiewicza najlepszym afrodyzjakiem jest chloroform, a z ust zaklejonych taśmą sprzeciw przecież nigdy nie pada. Na nieprzytomce to nie gwałt, to tylko kłopot, bo potem ciężko ją w tej piwnicy dobudzić. Czasami zrzyga się na posadzkę i masz! Trzy minuty zabawy, a potem musisz szorować, żeby żona niczego nie zauważyła. Generalnie poszło o zakonnika, który wziął gwałtem pijaną, nieprzytomną dziewczynę. Prawdziwy romantyk. Pan Ziemkiewicz dodał na swoim tłiterze taki oto wpis:



Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech rzuci pierwszy kamień...
żródło: pudelek.pl



Panie Ziemkiewicz, wykorzystać to można kupon zniżkowy w sklepie, a czyn, o którym pan mówi to zwykły, prostacki i wyrachowany gwałt. Pan Ziemkiewicz najwyraźniej chce sprawę obrócić w żart, ale to taki rodzaj żartu, który wykręca gębę, bo jest po prostu niesmaczny i nie na miejscu. Panu Ziemkiewiczowi chyba wydaje się, że kobietę nadal można bez pardonu zawlec do jaskini za włosy. Może niektórych facetów podnieca sprawdzanie lasce pulsu w trakcie stosunku? Ale żeby zakonnika...?

Odrzucam logikę tego pana jak nieudany przeszczep mózgu. Irytuje mnie każdy facet, który uważa, że kobieta powinna chodzić w burce, jeśli nie chce być zgwałcona, a jak zostanie zgwałcona, to należy oblać jej twarz kwasem. Pijaną i nieprzytomną kobietę należy odwieźć na oddział, względnie odstawić w bezpieczne miejsce, a nie z nią kopulować. Czy tylko ja jestem jakaś nienormalna i wydaje mi się to obrzydliwe? "Jeszcze tylko wytrę te rzygi z twojej twarzy i będzie super", "sama mnie sprowokowałaś, leżąc i nie dając znaku życia", "lubię takie nieprzytomne, czasami masturbuję się myśląc o OIOM-ie", "zaraz pozwolę cię zaintubować, tylko najpierw zrób mi loda".

Jeśli chcecie uzyskać konkretne know-how, to odsyłam do źródła.

poniedziałek, 22 września 2014

Jak być szaloną po trzydziestce?

Sprawa wygląda tak: Małgorzata Foremniak, zwana inaczej złotoustą Małgorzatą, podejrzewana o bliskie pokrewieństwo z Paulo Coelho, znowu przemówiła. Zwykle orędzie do narodu kieruje za pośrednictwem programu "Mam talent", przełykając łzy wzruszenia, z drżącą z emocji wargą. I tylko ona sama wie, o co jej chodzi. Okazuje się, że podobnie jak w myśleniu i konstruowaniu logicznych zdań, Małgosia ma też problemy w miłości. Pamiętacie, jak zostawiła męża dla Maseraka? Takie polskie Dirty Dancing, c'nie?

No i Małgosia szuka faceta. "Szukam kogoś, kto mnie dopełni". Dopełniacza szuka.


I jeszcze dodaje: "Dla mnie związek to nie dwie połówki, ale dwie całości".

.
Małgosia upatrzyła sobie podobno jakiegoś reżysera i szybko wykoncypowała, że jest w jego typie - bo on ponoć szuka kobiety zmysłowej, ambitnej intelektualistyki, z poczuciem humoru, ale jednocześnie ciepłej, dającej oparcie. I chuliganki. Tak, brzmi totalnie jak Małgorzata. To nie Małgośka zagrała w teledysku do "Crazy" Aerosmith?

I tu rodzi się pytanie - jak być szaloną w wieku 30+?

Bycie szaloną w tym wieku jest o tyle trudne, że bycie w tym szaleństwie wiarygodną jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Nikt nie będzie kwestionował szaleństwa u dwudziestolatki, ale w przypadku trzydziestolatki za szaleństwo uznaje się co najwyżej zaciągnięcie kredytu hipotecznego we frankach. Nikt nie podejrzewa kobiety w wieku 30+ o to, że będzie chuliganką. Chuliganizm w tym wieku to podebranie młodszej siostrze kremu dla nastolatek.

Jak to robią gwiazdy?

Weźmy taką Monię Zamachowską primo voto Richardson. Jej szaleństwo objawia się głównie w wywiadach, jakich udziela. Monia uparcie próbuje nas przekonać, że jest dwudziestolatką na wrotkach, która puszcza oczka do kolegów swojego taty. Zupełnie jakby Ci nadal żyli. Z kolei taka Kinia Rusin podbiera spodnie córkom, bo to jest takie szalone i trendy. Nie zapominajmy o Edzi Górniak - fakt, biologicznie nie ma trzydziestki, ale fizyczny wiek maskuje za pomocą zabiegów medycyny estetycznej. Tak samo jak brak pomysłów na płytę ukrywa występując w muzycznym show dwójki. Przy okazji regularnie wbijają sobie szpileczki z Justyną Steczkowską. Zupełnie jak igiełki z botoksem.

Bycie szaloną po 30. roku życia jest trudne, ale warto, drogie panie, warto! Żaden facet nie chce być z nudną kobietą, przewidywalną jak stopa bezrobocia na Suwalszczyźnie. Także drogie Panie, obudźcie w sobie wewnętrzną Małgosię Foremniak! #polishgirl #crazy #YOLO #wildbitch

wtorek, 16 września 2014

Jak zbierać grzyby?

Jak mówi staropolskie powiedzenie, "Tylko starzy ludzie chodzą na grzyby, młodzi je sobie przekazują poprzez stosunki płciowe", wybrałam się w niedzielę do lasu. Kiedy masz 25+ lat, Twoją weekendową rozrywką stają się scrabble, łowienie ryb albo liczenie zmarszczek mimicznych. Jesienią dochodzi do tego chodzenie na grzyby. No i poszłam.

Na grzyby chodzą ludzie w całej Polsce, z wyjątkiem Warszawiaków - oni nie chodzą do lasu, bo tam nie ma Starbucksa. Na Podlasiu ludzie w lesie właściwie żyją cały rok i walczą o jedzenie z niedźwiedziami. W Polsce zachodniej grzyby zbiera się i sprzedaje Niemcom, razem z kawałkami naszej ojczyzny. 

Wróćmy do grzybów. Najważniejszą kwestią jest odpowiedni outfit. Jeśli nie chcesz wyglądać jak każdy spocony grzybiarz, ubierz się modnie - tak, jakbyś szła szukać męża, a nie grzybów. Zaopatrz się w designerski koszyk, bo z wiadrem będziesz wyglądała jak baba ze wsi. Przecież nie chcesz wyglądać jak baba ze wsi, prawda? 

Jak odróżnić grzyby jadalne od trujących? Po spożyciu jadalnych potrzebujesz leków na ból żołądka, zaś po spożyciu trujących - przeszczepu wątroby. Jeśli nie znasz się na grzybach, po prostu pospaceruj po lesie i pośpiewaj z ptaszkami, a potem wyjmuj z włosów pajęczyny i gałęzie. 

Jak zbierać grzyby? Jeśli jesteś pewna, że znalazłaś jadalny egzemplarz, schyl się i wytnij go swoim słodkim, małym nożykiem. Potem włóż do koszyka i zrób sobie selfie. Możesz je robić z każdym grzybem, albo z całym koszykiem. Możesz też zrobić sobie fotkę z muchomorem #YOLO #życienakrawędzi #beargrylls. Nie zapomnij też popłakać się, kiedy zgubisz się w lesie. Wtedy pozostaje modlić się, że Twój Iphone nie padnie zanim dotrzesz do cywilizacji. I że nie trafisz przypadkiem do chatki psychopatycznego drwala, który potnie Cię na kawałki i ususzy fragmenty Twojego rozczłonkowanego ciała razem z borowikami. 

wtorek, 9 września 2014

Jak pracować w korporacji?

Kochacie poradniki, czuję to, dlatego mam dla Was kolejny, tym razem z dziedziny poradników zawodowych. Praca w korporacji to, zaraz po jakiejkolwiek pracy, zajęcie marzeń każdego Polaka z ambicjami, zwłaszcza jeśli chodzi o mężczyzn. Polscy mężczyźni chcą być jak panowie z Nowego Jorku, którzy codziennie rano biegną do szklanych biurowców w modnych garniturach, a nie tej samej koszulce polo, którą zakładali na każde kolokwium wmawiając sobie, że to sportowa elegancja. Być w korporacji to jak wygrać życie, tylko zamiast życia jest stukanie w firmową klawiaturkę. Stąd już tylko o krok od bycia wilkiem z Wall Street - tak, wilkiem, a nie korposzczurem, jak to lubią określać zabawni, bezrobotni ludzie. 

Korporacja to w zasadzie takie państwo w państwie, gdzie każdy ma swoje miejsce i największą fantazją jest zostać kierownikiem swojego kolegi z działu. To myśl, którą codziennie onanizują się setki tysięcy pracowników niższego szczebla. Tylko jak zorientować się na wstępie, kim jesteś w korporacji? 

Jeśli otwierasz oczy i widzisz biurko z komputerem, pośród innych biurek z komputerami, jesteś nikim. Jeśli otwierasz oczy i siedzisz w oszklonym gabinecie, jesteś kierownikiem. Jeśli otwierasz oczy i widzisz plażę, jesteś prezesem. Jeśli otwierasz oczy i widzisz pępek prezesa, to znaczy, że właśnie zapracowałeś na swoje służbowe Punto #Lewinsky

Każdy w korporacji marzy o awansie, dlatego sumiennie wklepuje cyferki do Excela przez osiem godzin dziennie. Lubisz opowiadać znajomym o tym, że w robocie macie przerwę na brunch, podczas której jesz pod biurkiem kanapki z serem, bo nie stać Cię na sushi, na które chodzi kierownictwo. Wczoraj powiedzieli, że masz dobre wyniki. Ostatni raz byłeś tak szczęśliwy kiedy założyli Ci służbowego maila - od razu wysłałeś z niego wiadomość do żony, żeby zobaczyła, jaki z Ciebie człowiek sukcesu.


Kobiety w korporacji chodzą w ładnych garsonkach - te na niższych stanowiskach w garsonkach z Reserved, te na wyższych - z Mango. Zalotny dekolcik jest wskazany, zwłaszcza jeżeli Twoją jedyną umiejętnością jest schylanie się po spinacze. Pamiętaj, że jeśli właśnie dostałaś pracę w korporacji, w dobrym tonie jest przynieść jakąś powitalną przekąskę - seler naciowy, bezglutenowe brownies albo koreczki z tofu. 

Jeśli chcesz być lubiany w korporacji, musisz przybijać wszystkim piątki, kiedy zrobisz zajebistą prezentację w PowerPoint, uzupełniać papier w drukarce i podpierdalać kolegów szefowi, byle dyskretnie. Kobiety mają łatwiej - ta w najbardziej obcisłej spódnicy ma najwięcej kumpli, niestety nie ma żadnych koleżanek. Koleżanki pozyskasz będąc najgrubszą laską w biurze, która zawsze pożycza wszystkim długopisy i wstawia na facebooka zdjęcia kotów.



To tak w skrócie. You can thank me later.
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.