wtorek, 30 grudnia 2014

Co mówi o Tobie Twój ulubiony alkohol?

Wydawałoby się, że spożywany alkohol nie ma większego znaczenia — ewentualnie nabiera go następnego dnia, kiedy budzisz się na tapczanie w otoczeniu własnych wymiocin. Alkohol tak naprawdę określa nas jako ludzi, choć równie często odbiera nam człowieczeństwo. Sprawdźcie sami. To pierwsze, bo tego drugiego to ja nie polecam.


Wódka

Wódka jest Natalią Siwiec wśród alkoholi — jest ogólnodostępna, stosunkowo tania i wszyscy się cieszą, jak stoi na stole. Jeśli wybierasz wódkę, prawdopodobnie jesteś pragmatykiem, człowiekiem przywiązanym do tradycji, który nie ulega chwilowym trendom. Jeśli sięgasz po najtańszą wódkę, pewnie masz jakieś obciachowe imię typu Mariusz, golisz się jednorazówką, a stara kupuje Ci majtki w Lidlu. Jeśli pijasz Finlandię, pewnie prowadzisz działalność gospodarczą, Twoja żona chodzi w futrze z lisa, a w mieszkaniu zrobiłeś sobie kominek, bo widziałeś coś takiego w Dynastii. Jeśli wybierasz wódkę smakową, pewnie jesteś pedałem.


Whisky

Jeśli pijesz whisky, pewnie jesteś jednym z tych fajnych chłopaków, którzy przychodzą na imprezę w koszulce polo z logo Ralpha Laurena większym od ich siusiaka. Możesz równie dobrze być po prostu panem w średnim wieku, który właśnie popija szklankę single malt na branżowej imprezie i opowiada znajomym anegdoty o ludziach pijących Danielsa z colą.


Brandy

Nikt nie wie, co to jest, ale podobno piją to starsi panowie w gangsterskich filmach. Jeśli pijesz brandy, pewnie naoglądałeś się Chłopców z ferajny, a tak naprawdę na co dzień jesteś przedstawicielem handlowym w branży spożywczej.


Rum

Jeśli pijesz rum, pewnie jesteś piratem z drewnianą nogą. Albo właśnie bawisz w Sopocie i jedynym drinkiem, jakiego znasz i potrafisz zamówić jest Cuba Libre. Jeśli lubisz Malibu z mlekiem, to albo jesteś laską z totalnej prowincji, albo facetem z zaburzeniami erekcji.


Wino

Wino jest jak Beata Tyszkiewicz — nikt nigdy nie wie, z jakiego jest rocznika, ale wszyscy wierzą, że to synonim klasy i elegancji. Wino piją zwykle kobiety, dlatego jeśli je pijesz, pewnie chcesz się poczuć jak bohaterka Gotowych na wszystko. Po winie jesteś sprośna, robisz się rozwiązła, a potem wracasz sama do domu i płaczesz.  

Tequila

Jeśli pijesz tequilę, pewnie boisz się w życiu nudy. Albo deportacji do Meksyku. Tak czy siak, jesteś człowiekiem, który lubi ryzyko. Być może uważasz, że to modny trunek, który pasuje do Twoich mokasynów z krokodylej skórki. 


I to by było na tyle, moi mili! Mam nadzieję, że tak konkretnie wyedukowani będziecie wiedzieli, po jakie trunki sięgnąć jutrzejszego wieczoru — co do ilości, takiej pewności niestety nie posiadam! 

Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok, Kochasie! XOXO

wtorek, 23 grudnia 2014

Co mówi o Tobie Twoja choinka?

Wydawałoby się, że to zwykłe drzewko — ot, choinka. Nic bardziej mylnego! Nasza choinka to tak naprawdę odzwierciedlenie naszej osobowości, poglądów — a może przede wszystkim — statusu materialnego. Chcesz wiedzieć, co mówi o Tobie Twoja choinka? Zapraszam do lektury!

Jeżeli wybrałeś choinkę plastikową, prawdopodobnie podążasz za proekologicznymi trendami, a na Twoim drzewku zawisną wyłącznie pierniczki gluten-free. Inna teoria głosi, że jesteś po prostu dziadem, który od dwudziestu lat na Święta wyciąga z czeluści piwnicy to samo obgryzione przez szczury drzewko. Nie wyobrażasz sobie Świąt bez bigosu i chlania ze szwagrem.


Jeśli zdecydowałeś się na kosztowną jodłę kaukaską albo świerk srebrny, to pewnie chwilę wcześniej zrobiłeś zakupy w Almie, ale takie skromne, bo przecież w drugie Święto lecisz na Fuerteventurę.


Jeżeli kupiłeś małą choinkę, to pewnie masz małego siusiaka, albo po prostu małe mieszkanie i nie wiem, która z opcji jest smutniejsza.


Jeżeli Twoja choinka jest okazała i rozłożysta, pewnie nielegalnie wyciąłeś ją z lasu i jesteś najsprytniejszym samcem w okolicy, chociaż do tej pory nie wpadłeś na to, że sąsiad sypia z Twoją żoną.


Jeśli ustroiłeś choinkę na bogato, to pewnie w Carrefourze wyczaiłeś promocję na bombki, których nikt inny nie chciał. Jeśli ozdoby na Twoim drzewku są ubogie, to dokładnie odzwierciedlają one Twoje życie towarzyskie. Jeżeli zaś rozwiesiłeś na choince dużo lampek, to zapewne mama nadal płaci Twoje rachunki za prąd.


Skoro już wiecie wszystko o swojej choince, to pozostaje mi tylko życzyć Wam Wesołych Świąt! 

niedziela, 21 grudnia 2014

Jak obchodzić Święta?

Święta tuż tuż, dlatego w odpowiedzi na Wasze potrzeby, zamieszczam poradnik dla kobiet dotyczący obchodzenia Świąt. Żebyście wiedziały, jak się zachować — co robić, czego nie robić, standardzik.


Singielka

Na Święta zapewne jedziesz do rodziców ze świadomością, że urobisz się po łokcie i jeszcze przy okazji zostaniesz zaangażowana w rodzinne kłótnie. Podczas kolacji pokornie odpowiadaj na wścibskie pytania cioci. Nie rób afery kiedy wujek położy rękę na Twoim kolanie. Twoim największym zmartwieniem będzie brak planów na Sylwestra, więc nie kręć nosem, kiedy zdesperowany kolega z pracy poprosi byś poszła z nim do jego znajomych.


Panna w związku

Po cichu liczysz, że tym razem pod choinkę dostaniesz pierścionek zaręczynowy. Udawaj, że wcale nie jesteś rozczarowana, kiedy od wręczy Ci cokolwiek innego. Potem w pracy udawaj, że wcale nie chciałaś się zaręczyć. Znienawidź go i nie odzywaj się przez tydzień — potem licz na to, że może jednak oświadczy się w Sylwestra.


Mężatka

Jesteś perfekcyjną panią domu i wszystko jest na Twojej głowie — jesteś przekonana, że nikt lepiej nie wytrzepie dywanów, nie umyje okien i nie przygotuje dwunastu wymyślnych dań. W Święta ledwo stój na nogach, znienawidź całą rodzinę, a potem dostań od męża fartuch kuchenny i zestaw kieliszków, który rozbijesz mu na głowie. Święta zakończcie na izbie przyjęć, fundując dzieciom traumę do końca życia. 


Rozwódka

Zdobienie pierniczków z dzieckiem to tak naprawdę desperacka próba zrekompensowania mu faktu, że tatuś z Wami nie mieszka. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu Święta oznaczały paradowanie po domu w stroju niegrzecznej pomocnicy Mikołaja, a teraz? Teraz jesteś smutną starą babą, która spędza świąteczne wieczory oglądając „To właśnie miłość” albo „Dziennik Bridget Jones”. Albo jedno po drugim. Nie płacz przy dziecku, nie upij się u swoich rodziców i nie oczekuj od życia zbyt wiele.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Jak wybrać świąteczne prezenty?

Zbliżają się Święta, a więc jak co roku powraca największy świąteczny problem Polaków — nie, nie chodzi o to, czy wypada pić podczas Wigilii, bo wystarczy przejść się na pierwszą lepszą pasterkę by przekonać się, że Polacy tego rodzaju dylematów nie mają. Chodzi o prezenty. Prezenty są bardzo ważne, dla wielu ludzi są wyznacznikiem statusu społecznego i po prostu nie wypada obdarować bliskich byle czym, bo to świadczy o nas. Przykładowo, jak dasz w prezencie komuś tandetną bombonierkę, to oznacza, że jesteś jak karp — zapraszają Cię tylko raz w roku i próbują udawać, że nie śmierdzisz brudnym akwarium. Jeśli w prezencie dajesz skarpety, to jesteś jak bigos — jesteś przy wspólnym stole, bo tak wypada, ale w gruncie rzeczy przez całe Święta nikt się Tobą nie interesuje. Łapiesz już, o co chodzi?


Jak więc kupować prezenty, żeby nie wyjść na typowego Polaczka?

Śledź najnowsze trendy świąteczne. W tym roku stawiamy na przepych, kupujemy prezenty drogie, a raty spłacamy do końca życia. Dzieciom kupujemy wszystko to, co drogie, modne i można zabrać do szkoły, żeby jeszcze bardziej zdołować dzieciaki z rodzin dysfunkcyjnych, ubogich oraz domów dziecka.

Młodzież ucieszy z pewnością najnowszy model Iphone’a. Nie radziłabym kupować innego telefonu, lepiej w ogóle nic nie dostać niż dostać jakąś anonimową Nokię. Broń Boże nie kupujemy Iphone’a w poprzedniej wersji, to numer dla biednych krewnych z Łomży, a nie człowieka na poziomie.

Osobie w wieku studenckim kupujemy jedzenie. Studenci oszaleją na widok opakowania wędzonego łososia albo kawałka parmezanu. Istnieje ryzyko, że nie będą wiedzieli jak się zachować, ale to norma — nikt nie będzie specjalnie zaskoczony.

Osobom w przedziale wiekowym 25-30 lat warto znaleźć coś, czego kompletnie się nie spodziewają, na przykład dobrze płatną pracę.


Jeżeli chcemy obdarować osobę po 30. roku życia, musimy wziąć pod uwagę kilka czynników. Kobiecie samotnej warto sfinansować zabieg zamrożenia jajeczek, mężczyźnie — gotówkę, którą będzie mógł dać mamie w ramach „dorzucania się do czynszu”. Mężatce w wieku 30+ dajemy garnki, pościel lub sprzęt AGD, bo to prezenty nudne i pozbawione polotu, idealnie pasujące do osobowości obdarowanej. Żonatemu mężczyźnie w wieku 30+ warto sfinansować rozwód.

Jeśli chcesz zrobić prezent swoim rodzicom, to przestań ich wreszcie prosić o kasę. Albo od razu kup im dziecko, z którego mogliby być dumni po latach rozczarowań Twoją skromną osobą.


Szukając prezentu dla ukochanego, zdecyduj się na coś, czego nigdy nie miał - na przykład dobry seks, albo trzy wieczory bez Twojego narzekania, że nigdzie nie wychodzicie. Jeśli jesteś mężczyzną i szukasz prezentu dla swojej kobiety, kup jej pierścionek zaręczynowy - każdy inny prezent możesz sobie wsadzić w dupę. No chyba, że jest to coś bardzo drogiego, może wówczas uda Ci się jakoś wyjść z tego z twarzą.

Osobom starszym można dać cokolwiek, dla nich radością samą w sobie jest fakt, że dożyli kolejnych Świąt.


piątek, 12 grudnia 2014

Piątkowy post o niczym

Co mają wspólnego Joanna Krupa i facet stojący zimą na przystanku? Zamrażają sobie jajeczka! I tym sposobem rozpoczynamy piątkową noc wyśmienitym żartem!


Kochani, zamrażanie jajeczek to taki nowy botoks. Joanna idzie o krok dalej i całość dokumentuje i relacjonuje w mediach — myśleliście, że dupa Kim Kardashian opublikowana na łamach jakiejś tam gazety to jest news końca roku? Joanna tak łatwo nie składa broni. Walczy o miano najbardziej zdesperowanej celebrytki. Trudno będzie ją przebić, aczkolwiek do końca roku mamy jeszcze kilkanaście dni. Obstawiam, że tutaj do walki stanąć może Monika Zamachowska — kto wie, może zamrozi jajeczka Zbyszka na łamach Gali?


Tak, ten żart mnie NADAL śmieszy.

Piąteczek, kochani! Pewnie właśnie pijecie whisky single malt i szykujecie na szaloną imprezę, może nawet spotkacie się na jednym parkiecie z Szycem albo Chyrą — chociaż Chyrę to chyba łatwiej spotkać na chodniku przed klubem, co nie? Anyway, pewnie będziecie ostro ćpać na Placu Zbawiciela, no chyba, że jesteście z Sosnowca, wtedy sam smród miasta odetnie Wam dopływ tlenu do mózgu.


Jakby kto pytał, siedzę w piżamie i puszczam głośno muzykę, żeby sąsiedzi myśleli, że mam bogate życie towarzyskie. Jeszcze tylko 99 951 fanów na blogu i weekendy będę spędzała z elitą typu Jessica Mercedes Kirschner. Can’t wait!

Do następnego, łobuzy — pamiętajcie, żeby dzisiaj nie rzygać pod wiatr.  

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Wszystkie jesteśmy Kasią Cichopek

Są takie dni w miesiącu kiedy każda z nas jest Kasią Cichopek. Wcale nie dlatego, że mamy zadłużone chaty na kilkanaście milionów, albo że nasz mąż poleciał na nasz stanik z cekinów, który miałyśmy na sobie w Tańcu z gwiazdami. To coś zupełnie innego. To taki stan bycia za ciężką o pięć kilo, źle ubraną i z włosami, które wyglądają jakbyś chciała oszukać świat, że suchy szampon to to samo co porządne mycie. I ja dzisiaj jestem Kasią Cichopek.

Co prawda umyłam się dzisiaj rano, co w zasadzie nie ma żadnego logicznego uzasadnienia, ponieważ nie zamierzam wychodzić z domu. Dobra, jadę do Reala, ale to jeszcze nie powód, żeby się od razu kąpać jak jakaś Francuzeczka. Najwyraźniej miałam taki kaprys, chciałam się poczuć jak Edyta Górniak - zrobić coś nielogicznego i nie musieć się z tego tłumaczyć. 

Jestem Kasią Cichopek, bo zaczynam dzień od szkanki Coca-Coli, bez whisky bo jest za wcześnie, a nawet jeśli nie jest za wcześnie, to muszę jeszcze prowadzić samochód.


I jeszcze obiad. Muszę zrobić obiad.


Wczoraj był finał Masterchefa, ale ponoć Empik zaspoilerował i wypuścił książkę laski, która wygrała, zanim wygrała #takbardzosuspense #pobitegary Nie macie kompleksów jak oglądacie takie programy? Wiecie, laska robi purée z kalafiora czy tam pietruszki, podaje pierś z kaczki na marmoladzie z cebuli, albo smażoną doradę. Jakby nie mogła kostki z morszczuka usmażyć, jak człowiek. Miałam nadzieję, że wygra Karyna, taka się bardziej swojska wydawała, a ta Dominika taka niepewna.

Wczoraj był też finał Miss Polski 2014, zaprosili wszystkie zasuszone Miss z ubiegłego wieku, a prowadziła oczywiście Paulina Jarzyna i Krzysiek Ibisz, dzięki czemu było naprawdę zabawnie i na poziomie, a paniom na szczęście nikt nie zadawał trudnych pytań typu ile lat temu wybuchła wojna światowa, tylko takie lżejsze, na przykład ile masz wzrostu albo przeliteruj swoje nazwisko. Tak zabawniej raczej. PS. Miss wygrała pani Kinga Rusin.


Dobra, idę do Reala, jak będziecie grzeczni to Wam zrobię haul zakupowy. 
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.