niedziela, 25 sierpnia 2013

Jak "uświadomić" swoje dziecko?

Dzieci nie trzeba uświadamiać. 
W naszym społeczeństwie jest to przekonanie dość powszechne, które pozwala uniknąć wszelkiego rodzaju niezręczności i nadmiernego poświęcania dziecku uwagi. Dzieci z seksem  doskonale poradzą sobie same, mając dostęp do wszystkich dobrodziejstw Internetu. 

Opcjonalnie, można dziecku podsunąć jakieś książki i czasopisma, z których samo się dowie wszystkiego. Można też licytować się w nieskończoność z małżonkiem, które z was powinno dostąpić wątpliwego zaszczytu rozmowy z dzieckiem na "ten" temat. Oczywiście, do córki wysyła się zwykle matkę, bo ojciec jak to facet, zwykle ma mgliste pojęcie o kwestiach takich jak dni płodne czy kobiecy orgazm. 


Można też dziecko zapisać na zajęcia w szkole, podczas których na pewno dowie się wszystkiego, prócz podstawowych rzeczy dotyczących antykoncepcji i prokreacji. Można graniczyć się do lekcji biologii, na których dowie się, jak zbudowana jest komórka, ale nigdy nie dowie jak przebiega cykl miesiączkowy. Inna szkoła mówi, że dziecko należy wręcz od seksu odseparować, a najlepiej stosownie zniechęcić. W tym celu udajemy, że seks w naszym domu nie istnieje, a na wszystkie wzmianki o nim reagować zażenowaniem. 



Z dzieckiem dojrzewającym trzeba postępować jak z psychicznie chorym, czyli trzymać w domu pod kluczem. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w których dziecko mogłoby swoją wiedzę o seksie skonfrontować z rzeczywistością. Jeśli z jakiegoś dziwnego i niezrozumiałego powodu, twoje dziecko zacznie się seksem interesować, musisz jednak interweniować. 


Córce można powiedzieć, że nawet jeśli teraz interesuje się seksem, to po ślubie przestanie i nie ma sensu. Dzieci generalnie najlepiej jest seksem straszyć - podkreślać, że seks wywołuje choroby, w tym ciążę, a w skrajnych przypadkach kończy się małżeństwem.  Syn oczywiście będzie się seksem interesował mimo wszystko, bo jest mężczyzną i to normalne. W takim przypadku można mu podłożyć do plecaka paczkę prezerwatyw i na tym zakończyć edukację seksualną.


Jeśli nie ma innego wyjścia i chcemy z dzieckiem odbyć rozmowę na temat seksu, najlepiej jest zrobić to w najbardziej żenujący i pozbawiony rzetelnej informacji sposób. Istnieje szansa, że dziecko poczuje się na tyle skompromitowane, że przestanie o seksie w ogóle myśleć. Rozmowy takie najczęściej zachodzą w momencie, kiedy dziecko znajduje sobie partnera i chce z tym partnerem wyjechać na krótkie, aczkolwiek intensywne wakacje.



Można oczywiście się na takie wakacje nie zgodzić i problem z głowy - przecież twoje dziecko robi to tylko na wakacjach, albo tylko wtedy, kiedy nocuje u swojej dziewczyny czy u swojego chłopaka. Córkę należy uczulić, że seks to rozwiązłość, że zepsuje sobie opinię i urodzi dziecko, które zniweczy jej plany na życie i sprawi, że znienawidzi seks do końca życia, tak jak mamusia. 

Napomknij, że dziewczynka powinna trzymać kolana razem, w końcu świat pełen jest zboczeńców i degeneratów, gotowych zrujnować jej życie. Przed synem roztocz wizję przedwczesnego ojcostwa, które odbierze mu młodość. Uczul, że większość kobiet łapie facetów "na dziecko", dlatego lepiej w ogóle nie stwarzać im ku temu okazji. Zadbaj o to, by seks kojarzył się twojemu dziecku z czymś nieszczególnie przyjemnym, co wywołuje poczucie winy i hańby.



Jeśli dziecko uparło się, że chce i będzie seks uprawiać, to zwykle zwiastuje jakieś nieszczęście. Pozostaje tylko upewnić się, że nasza latorośl się odpowiednio zabezpiecza, co niekoniecznie oznacza stosunek przerywany. Córkę możemy zaciągnąć do pobliskiego ginekologa, wręczyć pudełko tabletek antykoncepcyjnych i spowiadać się z tego do końca życia, że się dziecko na drogę moralnego upadku sprowadziło. Można oczywiście udawać, co jest najlepszym rozwiązaniem, że dziecko seksu w ogóle nie uprawia, co wyklucza przymus odbywania jakichkolwiek rozmów na ten temat. 

Faceci z Internetu.

Kto zetknął się z portalami randkowymi, ten wie. 
Postanowiłam przetestować na własnej skórze. 
Wnioski poniżej.

Faceci z internetu dzielą się z grubsza na trzy grupy — grupa pierwsza to bajkopisarze, grupa druga to chroniczni onaniści, a grupa trzecia to desperaci. 

Mitoman, zwany inaczej bajkopisarzem, ma banalne motto w profilu. Najczęściej albo carpe diem albo jakiś płytki cytat z Paulo Coelho. Potem jest już tylko gorzej. Facet ma słowną biegunkę i w każdej z rubryczek koniecznie musi napisać coś głębokiego. Nuuuda.



Oczywiście, w pierwszym kontakcie mitoman będzie pisał elaboraty w swoich wiadomościach. O tym, jak bardzo chce poznać wartościową kobietę, jak bardzo jest zapracowany i ile by oddał, żeby zwalczyć głód na świecie. Bardzo szybko jednak okaże się, że to kolejny frustrat, który nienawidzi kobiet, a całe dnie spędza grając w Call of Duty i jedząc hamburgery. Opcjonalnie, wyśle ci zdjęcie z czasów, kiedy nie był spleśniałym dziadem o twarzy zatwardziałego chama licząc, że na pierwszym spotkaniu nadrobi osobowością. Nic z tego. Out! 

Druga grupa to wspomniani wyżej onaniści. 

Niektórzy od razu wyskoczą z subtelnością typu Pokaż mi swoją cipkę, inni pociągną kulturalny dialog przez dwie, trzy wiadomości, by wreszcie zapytać, czy lubisz seks i czy pokażesz cipkę. Jakby mało cipek krążyło po internecie, come on boys! Jestem przekonana, że w sieci nie brakuje materiałów dla onanistów — pasjonatów, a jednak nadal polują na swoje ofiary w miejscach kompletnie do tego nie przeznaczonych. Chyba, że ja o czymś nie wiem. 


Grupa trzecia to desperaci.
O ile onanista jest jeszcze w stanie spuścić (heh) z tonu i zwyczajnie zrezygnować, o tyle desperat to prawdziwy psychopata. Będzie cię zamęczał wiadomościami, z czasem coraz bardziej agresywnymi, bo przecież skoro jesteś na portalu, to MASZ OBOWIĄZEK odpisywać na wiadomości i MUSISZ się z nim umówić. Pewnie nie raz usłyszysz, że jesteś taka, jak wszystkie czyli łatwa, że pewnie ktoś cię bardzo w życiu skrzywdził i nie zasługujesz na miłość. Potem padnie kilka epitetów, aż wreszcie facet da sobie spokój. Na jakiś czas.

10 powodów, żeby z nim zerwać.

Jesteś w związku? Cudownie. Związek jest do dupy? 
Logika podpowiada: zerwij z nim. Ale ale! Od kiedy to kierujemy się logiką, co kierowniczko? No to czas najwyższy się otrząsnąć i posłać go do diabła. Dlaczego?

1. Bo cię zdradza. 
Niby sprawa oczywista, skoro facet jest niewierny, a wasz związek TEORETYCZNIE jest monogamiczny, to dlaczego tolerujesz fakt, że koleś cię zdradza? Czego oczekujesz, trzymając go nadal pod swoim dachem? Musisz nauczyć się reagować, kiedy ktoś robi ci krzywdę. 


Miłosierdzie jest fajne i dobre, poza tym, każdy zasługuje na drugą szansę, prawda? GÓWNO PRAWDA. Jeśli ktoś świadomie robi ci krzywdę, to pokaż mu środkowy palec. Facet, który kocha, nie pakuje łapy w majtki innej laski. Koniec tematu.

2. Bo jest nieudacznikiem.
Utrzymujesz pasożyta, który nie ma pracy i nie kwapi się, by ją znaleźć? Mimo próśb i gróźb, on nadal ma w dupie waszą przyszłość i wyleguje się na kanapie, za którą zresztą TY zapłaciłaś? 
Pomijam sytuacje, w których facet traci pracę i jest to chwilowy kryzys. Jeśli jest jednak cwaniakiem, który żyje za twoje i nie ma z tym najmniejszego problemu, to wystaw go za drzwi. 

3. Bo ciągle nawala.
Żaden związek nie jest idealny, ale jeśli facet nieustannie zawodzi i rozczarowuje, to może czas zastanowić się, czy warto marnować kolejne lata na bycie z kimś takim? Nie chodzi tutaj o pierdoły jak zbyt rzadkie kupowanie kwiatków czy sikanie na deskę, ale o realne problemy, z którymi on nie chce i nie potrafi się zmierzyć. 


4. Bo nie dorósł do związku.
Facet o mentalności Piotrusia Pana może być problemem, jeśli ty jesteś na zupełnie innym etapie życia niż on i oczekujesz pewnej stabilizacji. Nawet nie próbuj go wychowywać, bo to nie ma najmniejszego sensu! 

5. Bo jest uzależniony.
Od alkoholu, narkotyków, whatever. Jeśli ma problemy z jakimś nałogiem, to lepiej bierz nogi za pas. On pociągnie cię na dno i jeszcze długo potem będziesz musiała wracać do normalności. Plus fundowanie swoim potencjalnym dzieciom koszmaru w postaci tatusia — alkoholika to skrajna głupota. 

6. Bo się nad tobą znęca.
Wydawałoby się, że tego punktu tłumaczyć specjalnie nie trzeba. A jednak wiele kobiet tkwi w patologicznych związkach, w których przemoc słowna i fizyczna są na porządku dziennym. Jeśli chcesz do końca życia być jego workiem treningowym, to twój wybór. 

7. Bo wasz związek nie idzie do przodu.
Chodzenie ze sobą jest spoko i wielu osobom wystarcza. Jeśli jednak jesteś kobietą, która oczekuje, że jej związek będzie ewoluował w kierunku małżeństwa, a on kompletnie nie jest tym tematem zainteresowany, to możesz się ślubu nie doczekać.


8. Bo go nie kochasz.
Niby kolejna oczywistość, ale i tym razem kobiety często ciągną w nieskończoność relacje, w których brakuje elementarnego uczucia, czy zaangażowania. Jeśli nie zależy ci na tym facecie, nie kochasz go i nawet niespecjalnie lubisz, a jesteś z nim z przyzwyczajenia - odpuść sobie. I jemu. 

9. Bo nie chcesz być sama.
To nigdy nie jest dobry powód, żeby się z kimkolwiek wiązać. Lepiej kup sobie psa. Facet nie ma wypełniać luki, która powstała po poprzednim związku. Nie wiąż się z kimś tylko dlatego, że nie masz pomysłu na zorganizowanie sobie życia w pojedynkę. 

10. Bo jest toksyczny.
Kontroluje cię, wydaje rozkazy, robi jazdy o byle gówno, albo zwyczajnie sprawia, że jesteś znerwicowana i zdołowana? Olej go. Nie ma sensu męczyć się z kimś, kto ma problemy ze sobą, jest psychopatą i prześladowcą. 

sobota, 24 sierpnia 2013

Czego faceci nie wiedzą o seksie?

Wbrew pozorom panowie mają w swojej wiedzy istotne braki. 
Znają teorię, czyli co do czego, co bystrzejsi nawet potrafią wskazać łechtaczkę, ale co poza tym?
Musicie wiedzieć, że pornosy kłamią. Ani wasze penisy, ani nasze orgazmy, z pornosami nie mają zbyt wiele wspólnego. Jasne? Cieszę się, że się rozumiemy.

Zdjęcie majtek nie jest grą wstępną. Szokujące? A jednak. 


Nie wystarczy się na kobiecie położyć. Wypadałoby wprowadzić ją w odpowiedni nastrój. Tak, ona lubi seks oralny. Zaskoczony? Niby oczywistość, ale wielu facetom się wydaje, że oral to ich działka. 


Panowie, na parterze jest całkiem fajnie. 
Wystarczy użyć wyobraźni. I języka.


Jeśli jesteś jednym z tych facetów, dla których cunnilingus jest nie do przełknięcia, to wyobraź sobie, że twoja kobieta też się czasami w tej kwestii poświęca. 


Jeśli chcesz kobietę seksualnie zadowolić, zapytaj ją, co lubi.
To najprostsza i najbardziej banalna metoda wysondowania, jak doprowadzić ją do rozkoszy. Przy okazji unikasz nieporozumień.
Pamiętaj, że seks ma być fajny dla was obojga, a jeśli zaniedbasz w tej kwestii kobietę, będzie chodziła nabzdyczona. Przecież nie od dziś wiadomo, że kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w ciągu dnia.



Hajs się zgadza?

Nigdy nie czułam takiej presji jak teraz, żeby mieć kasę. 
Żeby mieć ajfona, tableta, torebkę z Zary. Żebym jeszcze chociaż mieszkała w Warszawie, może uniknęłabym poczucia żenady i społecznego wykluczenia. Mogłabym na innych popatrzeć z góry, niosąc w jednej ręce Nikona, a w drugiej kawę ze Starbucksa. A tak — nie mam się jak wylansować. Nic tylko położyć się i umrzeć. Może ktoś chociaż zalajkuje zdjęcia z pogrzebu na Facebooku? #funeral #coffin #znicz


Każdy teraz chce być sławny, bo jak raz pokażą w telewizji, to człowiek od razu będzie kręcił lody na byciu rozpoznawalnym. Tak, to jest oficjalny ból dupy — też chciałabym dostawać kasę za pokazywanie sromu. Dobra, może przesadziłam! W każdym razie, chciałabym być bogata jak Pikej i gardzić klasą średnią, tym całym cebulactwem i zasiłkowcami. Pies ich trącał. Chcę pozować na ściance i żalić się, że na plaży w Sopocie chodzą za mną sprzedawcy popcornu. 

Chciałabym sobie pogwiazdorzyć.
Chciałabym zamawiać wodę Perrier w knajpach i robić zakupy w Almie. Taki dzisiejszy synonim bogactwa.
Mogłabym mieszkać w USA i przesyłać na Instagrama fotorelację z moejgo fabulous life. 


Ponieważ jednak jestem statystyczną polską biedotą, pozostaje mi biernie hejtować świat cekinów, pieniędzy i pokazywania pośladków. Mnie nigdy taki sukces nie czeka. Może czasami przejadę się do stolicy popatrzeć, jak się żyje kiedy się zarabia miesięcznie tyle, ile ja zarobię przez całe półrocze. Jeśli mnie ktoś zatrudni. 
Pozdrawiam serdecznie, umrzyjcie wszyscy. 
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.