poniedziałek, 31 października 2016

Jak dobrze wyglądać na cmentarzu?

Co roku to samo — zbiorowa panika i rozpaczliwe próby wyróżnienia się w tłumie pogrążonych w refleksji ludzi. W tym dniu najważniejsza jest pamięć o tych, którzy odeszli i żeby mieć najbardziej zajebiste kozaki na całej nekropolii. Jeśli szukasz idealnej kreacji na tegoroczny #grobing, to ten post jest właśnie dla Ciebie.


Wszystkich Świętych jest polską odpowiedzią na nowojorski Fashion Week i tego dnia wszystko kręci się wokół mody. Tegorocznym hitem są krzykliwe, barwne stroje, które komponują się z bogato zdobionymi zniczami i efektownymi wiązankami, czyli taki trochę Sylwester na Powązkach. Pamiętaj, że soczysta fuksja idealnie kontrastuje z chłodnym odcieniem płyty nagrobka, dlatego szukając płaszcza zdecyduj się właśnie na ten odcień. Podobnie zadziała połączenie głębokiej zieleni świerku z wiązanki i karmelowych botków na słupku. Nie zapominaj o futrach — futra od czasów komuny są wyznacznikiem statusu i jak jebniesz sobie futro z lisa to będzie po zawodach.


Wśród facetów przejawem dominacji będzie podjechanie na cmentarz najdroższym samochodem — od razu będzie wiadomo, że przybył samiec Alfa i właśnie na nich bezceremonialnie naszczał. Pamiętajcie, że z autem jest jak z penisem czyli z małego każdy się głupio tłumaczy, a z dużym jest tak, że każdy będzie chciał się przejechać.


Pamiętaj, że na Wszystkich Świętych zjedzie się cała Twoja rodzina i potem może być nieprzyjemnie jak okaże się, że ubrałeś się skromnie, czyli dopasowałeś strój do możliwości intelektualnych. W tym roku panowie chcą być eleganccy jak Grzegorz Krychowiak, tylko trochę brakuje im na to pieniędzy. Panowie, ważna sprawa — znicz symbolizuje Waszą męskość, czyli możecie spokojnie postawić na taki z bardzo krótkim knotem.


Jakie materiały są w tym roku godne uwagi? Będziecie zaskoczeni, ale do łask wraca stary, dobry sztruks, który jest trochę jak wujek z Bydgoszczy, czyli w pierwszym odruchu się go wstydzisz, ale potem dochodzisz do wniosku, że nawet go lubisz a poza tym jest miły w dotyku. Kolejnym hitem jest szlachetny aksamit, nieoczywisty niczym kwestie ojcostwa na Podlasiu. Innym godnym uwagi materiałem jest tweed, ciepły i gruby niczym połowa męskiej populacji w naszym kraju.


W kwestii dodatków, dobrze jest postawić na złoto, jednak w tym roku nie bawimy się w subtelności typu obrączka, delikatna bransoletka czy mała broszka przy płaszczu. To ma być mocne uderzenie typu złotych zębów, które pięknie odbijają światło zniczy. Wyjątkiem są cmentarze na południu Polski, tam zaskoczeniem będzie posiadanie jakichkolwiek zębów.


W tym roku najbardziej pożądanym dodatkiem jest markowa torebka. Z torebką jest trochę jak z cipką, czyli te małe kosztują najwięcej. Torebka ma być droga i markowa, ale od razu lojalnie  uprzedzam, że pokazywać się z Wittchen z Lidla jak klepać w tyłek własnego brata, czyli generalnie przejdzie tylko w Małopolsce, w pozostałych regionach jest uznawane za zaburzenie psychiczne. 


To by było na tyle, dajcie znać, na jaki outfit postawiliście w tym roku! XOXO

niedziela, 30 października 2016

Halloween know-how 2016

To jeden z najbardziej wyczekiwanych postów na blogu  — w końcu Halloween to bardzo ważne i głęboko zakorzenione w naszej kulturze święto. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym pozostawiła Was samym sobie i nie poradziła, co i jak. Siądźcie więc wygodnie i posłuchajcie uważnie, bo zamierzam mówić o rzeczach esencjonalnych. 


W tym roku całą energię i uwagę skupiamy na stroju, czyli nieważne są dynie, lampiony, budowanie nastroju, bo jeśli masz gówniany strój to pozamiatane i nawet najbardziej zajebisty poncz ani najbardziej zajebiste muffiny w kształcie mózgu nie uratują sytuacji. Już na tym etapie możesz przestać szukać dyniowych cotton balls i przejść do poszukiwania stroju, który przebojem wedrze się na salony. Przyznaj, że poczułeś ten znajomy dreszczyk podniecenia w okolicy pępuszka.


Zatem ustalmy fakty — jaki strój jest w tym roku najbardziej pożądany? Jak zwykle wszystko zależy od kontekstu.  Jeśli będzie to impreza firmowa, to muszę Cię ostrzec — tych ludzi nie będzie łatwo przestraszyć. Ludzie w korpo nie boją się wejść komuś w dupę, donosić na współpracowników ani kraść cudzych pomysłów, więc umówmy się, adrenalina jest dla nich codziennością, a poniżanie budzi nostalgię i ciepłe wspomnienia o prezesie. Jeśli chcesz ich naprawdę przestraszyć, przebierz się za awans kolegi z działu. Równie straszne będą przebrania typu sobotni wieczór przed telewizorem czy awaria routera. Hitem jest również przebranie się za wyprowadzkę od matki lub małżeństwo.  


Jeśli Halloween spędzisz na studenckiej imprezie, to będzie nieco łatwiej — studenci może nie boją się brudu, pleśni, chorób wenerycznych czy spania we własnych wymiocinach, ale nie od dziś wiadomo, że wśród studentów największe przerażenie budzi widok brzydkich dziewczyn z polibudy. 


Jeśli szukasz czegoś, co będzie seksowne, a nie straszne, to postaw w tym roku na coś oryginalnego, czyli na przykład strój Harley Quinn z „Legionu samobójców” albo po prostu załóż kocie uszka, żadna laska na to nie wpadnie. Jeśli chcesz wzbudzić przerażenie wśród mężczyzn, przebierz się za małego, sflaczałego penisa. Pamiętaj jednak, że to dość ryzykowny pomysł, bowiem możesz zostać pociągięta (huehuehue) do odpowiedzialności za obrazę symbolu narodowego.


Jeśli imprezujesz w Warszawie, przestrasz wszystkich przebierając się za śmierć towarzyską. Jeśli akurat spędzisz Halloween w Sopocie, przebierz się za brak wolnych leżaków w Zatoce Sztuki. Jeśli jesteś pierdolonym zwyrolem i postanowiłeś być w tym dniu w Katowicach to przebierz się za mydło i szampon. W Krakowie faceci będą przerażeni przebraniem za głęboko skrywane pragnienia homoseksualne. W Sosnowcu największe przerażenie wzbudzi przebranie za szczotkę do kibla, od której ludzie po prostu trzymają się na co dzień z daleka. 



Co z dziećmi? Jeśli zamierzasz wysłać swoje dziecko na kinderbal z okazji Halloween, to wiedz, że jak zwykle strój będzie świadczył o Tobie jako rodzicu. Pamiętaj, że w tym roku karaluchy poczują się pewniej, bo dostały 500+ i szczytem fantazji nie jest przebranie gówniaka za nieschłodzoną flaszkę, żeby postraszyć kumpli starego. Rywalizacja nabrała tempa, porzuć myśl o banałach typu mały wampirek. Myśląc o odpowiednim stroju, rozważ opcję przebrania dziecka za twoje chore ambicje. Dzieci z łódzkiego przebieramy za testy na ojcostwo, połowa miasta posra się ze strachu. 


Koniecznie dajcie znać, co wybraliście! XOXO

poniedziałek, 10 października 2016

Poniedziałkowy przegląd prasy

Kaboom motherfuckers! Wiem, że życie bez moich wpisów jest dla Was trudne, dlatego wracam w wielkim stylu i na początek proponuję żebyśmy wspólnie pogadali sobie o najważniejszych wydarzeniach ostatnich tygodni!


Wiadomo, że człowiek inteligentny powinien mieć szeroki wachlarz zainteresowań, a polityka jest taką truflą wśród nich — czyli coś, co świnie lubią najbardziej. Modnym tematem są czarne protesty przeciwko utylizacji mieszkańców Śląska, choć niektórzy twierdzą, że chodzi o niedopuszczenie do zakazu dokonywania aborcji. W skrócie, jedni uważają, że aborcja powinna być całkowicie zakazana, a inni, że powinna być legalna, bo co ma na przykład zrobić kobieta, której płód ma wady rozwojowe? Z drugiej strony, w takim Radomiu 80% mieszkańców żyje z częściowo niewykształconym mózgiem i mają się świetnie. Szach mat. 


Innym modnym tematem politycznym są wybory prezydenckie w Stanach, gdzie Donald Trump walczy o stołek z Hilary Clinton. Przeciętny człowiek kojarzy Hilary z tego, że inna babka robiła laskę jej mężowi, a Trumpa z tego, że chciałby być na jego miejscu i generalnie uważa, że każda chce mu tę laskę zrobić. Temat trochę jakby nie dotyczy Polaków, ale dobrze wiedzieć, co się na świecie dzieje.


Jeśli chodzi o rozrywkę, to jest dużo ciekawiej, bo na przykład mamy takie show TVN jak „Azja Express” i okazuje się, że w rankingu ulubieńców narodu polskiego Małgosia Rozenek plasuje się na drugiej pozycji, zaraz za papieżem. Nie można tego powiedzieć o Renacie Wojewódzkiej, która budzi niechęć większą niż Hanna Lis, a nawet nie odbiła nikomu męża.


Za oceanem jak zwykle sporo się dzieje, na przykład Angelina i Brad się rozwodzą, ale dla nas prawdziwą bombą są plotki o rozpadzie małżeństwa Hanny i Tomasza Lisów. Nie wiadomo, o co poszło, ale podobno Hania od jakiegoś czasu nie wpuszcza Lisa do swojej norki. Czyżby nasza rodzima Jennifer Aniston doczekała się wreszcie mocnego uderzenia karmy? 


Z pozytywów — Agnieszka Szulim wyszła za Piotra Woźniaka-Staraka, z czego jest zresztą bardzo dumna. Złośliwi twierdzą, że to obrzydliwe kazirodztwo, inni porównują Staraka do małego Ludwiczka z popularnego serialu animowanego dla dzieci. Tak już jest, że biedni, niedowartościowani ludzie lubią śmiać się z tych, którym w życiu wyszło by choć przez chwilę nie czuć się jak żałosna pizda, której ZUS co miesiąc przypomina o braku zgromadzonych środków na koncie emerytalnym. Dorośnijcie i znajdźcie źródło dochodu, zazdrosne sukinsyny. Może gościu ma metr siedemdziesiąt, ale sami chodzilibyście na lekko ugiętych nogach widząc jego saldo bankowe.


Pieniądze to nie wszystko, powiecie, ale przecież nie macie pojęcia jak to jest je mieć, podobnie jak dobre maniery czy wykształcenie. Tym smutnym akcentem kończę dzisiejszy wywód — będzie jeszcze smutniej jak się okaże, że dzisiaj jest dziesiąty, a Wy już wydaliście swoją głodową pensję. Pozdrawiam cieplutko! 

sobota, 9 lipca 2016

Gdzie warto jechać na wakacje?

Smutna prawda jest taka, że Polska nie zagra w finale Euro 2016, możemy więc wrócić do szarej, smutnej rzeczywistości, gdzie marzenia się nie spełniają, szef zawsze ma się do czego dojebać, a w autobusie unosi się kwaśny zapach niemytej pachy. 


Swoją drogą, życie seksualne polskiego mężczyzny można spokojnie porównać do meczu piłki nożnej — czyli albo ręka, albo strzał w trzeciej minucie. 


Aby jednak całkowicie nie popaść w marazm, proponuję pomyśleć o wakacjach — tak, mam na myśli te ochłapy w postaci dwóch tygodni wolnego, które dostajesz w swoim obozie pracy.


Jak co roku, Polacy stają przed trudnym wyborem między urlopem na działce u teściów a wczasami na wersalce w dużym pokoju. Szczytem polotu i fantazji jest wyjazd nad morze, gdzie można zachłysnąć się zapachem morskiej bryzy i odorem moczu. Jeśli jednak chcesz być czymś więcej niż prostym, smutnym kalafiorem, proponuję zapoznać się z najgorętszymi wakacyjnymi kierunkami 2016.


Woodstock

W tym sezonie powraca moda na niemycie się trzy dni z rzędu, grzybicę i radosne tuptanie w cudzych rzygach. Wreszcie osiemdziesiąt milionów Polaków ma poczucie, że nadąża za trendami! Atmosferę poczujesz już w pociągu do Kostrzyna, kiedy będziesz się zastanawiał, czy coś zdechło w przedziale, czy to kolega otworzył usta. Będziesz miał jedyną w swoim rodzaju szansę zobaczyć ludzi kopulujących ze sobą w błocie, bratobójczą walkę o ostatniego zagrzanego browara czy próbę pobicia rekordu na największą ilość brudu zgromadzoną pod paznokciami. Jeśli to cię nie zachęciło, niech ostatecznym argumentem będzie możliwość podążania za pierwotnymi instynktami i sikania na samice w celu zademonstrowania dominacji na polu namiotowym.


Wietnam

Po pierwsze, 80% Polaków nie ma pojęcia, gdzie w ogóle leży Wietnam, więc na starcie masz +100 do zajebistości. Poza tym będziesz mógł się poczuć trochę jak w Łodzi — brak dostępu do bieżącej wody, jedzenie psiego mięsa i szalone mutacje genetyczne to tylko część atrakcji, jakie czekają na żądnych przygód turystów. Istnieje szansa, że w Wietnamie poczujesz się jak w domu, zwłaszcza jeśli pochodzisz z Katowic. To prawdziwe zagłębie biedy, brudu i beznadziei. Co do Wietnamu, jest o niebo lepiej — i nawet szczurów na ulicach jakby mniej.  


Tajlandia

Kac Vegas kłamie, tak naprawdę Bangkok to coś więcej niż dziewczyny z penisem, ale dla twojego starego to wystarczający argument, żeby zabukować lot. Z Tajlandią jest tak, że możesz pierdolić o widokach i zabytkach, ale kumple i tak będą pytać wyłącznie o to, ile panienek zaliczyłeś. Upewnij się, że będziesz miał o czym opowiadać! Wizyta w Bangkoku przypomina podróż do Radomia — czyli albo wrócisz cały i zdrów, albo z blizną na plecach przypominającą, że tam kiedyś była druga nerka.


Inowrocław

Pewnie pomyślałeś, że to żart. Nic bardziej mylnego! Inowrocław jest idealnym miejscem dla ludzi, którzy chcą poczuć, że w życiu jednak może być gorzej. To jedno z ostatnich miast w Polsce, w których obowiązuje system feudalny. Przez cały pobyt w tym mieście towarzyszyć ci będzie smutek, zażenowanie i wycie psów dingo. Inowrocław do synonim depresji, miasto, w którym kompletnie nic się nie dzieje, nie licząc licznych morderstw. Pod tym względem wyżej w rankingu stoi tylko oddalone o niecałe sto kilometrów Lipno — podobno całe rodziny spotykają się tam na spacerniaku.


Australia

Pojawienie się Australii w tym zestawieniu może nieco zaskoczyć — a jednak, Australia to w tym roku bardzo gorący kierunek. Jeśli akurat nie zginiesz ukąszony przez jadowitego kangura, masz szansę przeżyć przygodę życia i wrzucić kilka fajnych fotek na fejsbuka. Być może akurat ktoś dostrzeże je między fotami gołych dzieci nad morzem a zdjęciami gołych dzieci kąpiących się w dmuchanych basenikach w ogrodzie. Prawdą jest, że w Australii trzeba zachować szczególną ostrożność ze względu na ilość potencjalnych zagrożeń, ale bez przesady, to nie Gdańsk Orunia Dolna, gdzie szanse przeżycia wieczoru wynoszą dokładnie zero.


Islandia

Islandia stała się sławna odkąd pokonała Anglię w meczu na Euro. Co prawda potem przegrała z Francją, w reprezentacji której o francuza trudniej niż w małżeństwie z dwudziestoletnim stażem, ale wszyscy Islandię kochają i przypadkiem dowiedzieliśmy się, że mieszka tam jakieś trzysta tysięcy osób, czyli mniej niż bezrobotnych w Wałbrzychu. Czy to nie szalone? Islandia to przede wszystkim Wikingowie i maskonury, a więc wszystko, czego pragniesz poza podszytymi homoseksualizmem spotkaniami z kolegami w warszawskich, wegańskich barach. To co, walizeczka spakowana?


Koniecznie dajcie znać, gdzie w tym roku spędzacie swój wymarzony urlop! 

niedziela, 15 maja 2016

Jaka jest Twoja mentalna narodowość?

Zastanawiałeś się kiedyś, czy naprawdę jesteś Polakiem? Być może to, co masz wpisane w dowodzie, niekoniecznie pokrywa się z Twoją mentalnością, sposobem życia i tym, w co wierzysz. Chcesz wiedzieć, jak to jest naprawdę? Zapraszam do lektury i eksplorowania własnej osobowości.

POLAK

Jeśli uwielbiasz śmiać się z tego, że miejsce kobiety jest w kuchni, przynajmniej raz w życiu pobiłeś się ze szwagrem po wódce, a kradnąc mydełka z hotelu czujesz dreszczyk emocji na owłosionych plecach, to wiele wskazuje na to, że niestety jesteś Polakiem. Na pierwszy rzut oka wyglądasz jak dziecko z kazirodczego związku, słabo czytasz, uwielbiasz żarty o nielegalnych imigrantach i myjesz się tylko w soboty. Nikt nie potrafi jednoznacznie ocenić, czy bardziej śmierdzą Ci stopy, czy z gęby, a Twoim największym marzeniem jest samochód z przebiegiem mniejszym niż czterysta tysięcy kilometrów. Jesteś marudny, przepocony, czasami chciałbyś uderzyć swoją żonę, ale tak naprawdę boisz się, że Ci odda i wszyscy dowiedzą się, że jesteś zwykłą pizdą. Jak nikt nie widzi, hobbistycznie grzebiesz sobie w pępku.  


POLKA

Jeśli jesteś kobietą, która całe dnie spędza w kuchni, Twoim ulubionym sportem jest bieg po pościel w Lidlu, hobbistycznie wydzierasz ryja na męża i gonisz dzieci do lekcji, zapewne jesteś Polką. Jest to fatalna wiadomość, ale pewne rzeczy trzeba w życiu zaakceptować z pokorą. Masz włosy nad górną wargą, nosisz podkolanówki do krótkiej spódnicy, śmierdzisz smażonym żarciem i nie pamiętasz, kiedy ostatni raz odbyłaś stosunek. Marzysz o urlopie w Łebie, robisz sobie trwałą co pół roku, czasami spotykasz z sąsiadką i rozmawiacie o tym, która ma w życiu gorzej. Z twarzy przypominasz ziemniaka, z pieprzyków wystają Ci takie śmieszne, czarne włoski. Pierzesz stanik raz na pół roku.  


WŁOCH

Jeśli jesteś weganinem, który słucha muzyki alternatywnej, wakacje spędzasz na Santorini, a wieczorami popijasz Prosecco na łódce przyjaciela, zapewne jesteś Włochem. Wszyscy śmieją się z Twoich dowcipów, nosisz modne koszulki polo i masz małego penisa. W dzieciństwie byłeś największą ciotą w klasie, teraz odbijasz sobie prowadząc kancelarię z kumplami. Z pogardą spoglądasz na innych ludzi, jesteś prawdziwym cymesem, lubujesz w firmowych gadżetach i wstydzisz przyznać, że podniecają Cię pieszczoty odbytu. Chciałbyś zamieszkać w LA, ale wciąż zarabiasz za mało. Laski Cię uwielbiają, bo można z Tobą pogadać o butach i torebkach.


WŁOSZKA

Jeśli jesteś kobietą na diecie raw, robisz dużo zakupów, malujesz usta na czerwono i lubisz duże penisy, zapewne jesteś Włoszką. Jadasz śniadania w knajpach, chodzisz z torebką Louis Vuitton, pachniesz Lady Million od Paco Rabanne i wyłudzasz Margaritę od kolesi w klubach. Chciałabyś mieć romans z bogatym facetem, raz dałaś numer znanemu aktorowi, ale potem odmówiłaś zrobienia mu loda w kiblu i kontakt się urwał. Czasami jest Ci przykro, że nie masz dzieci, ale potem przypominasz sobie, że w lodówce chłodzi się szampan. Wstydzisz się, że pochodzisz ze wsi, a w dzieciństwie wkładałaś sobie zabawki do pochwy. Matka Cię nienawidzi, bo odmówiłaś małżeństwa z właścicielem fermy drobiu.

NIEMIEC

Jeśli wiedziesz spokojne, nudne życie na przedmieściach, kochasz swoją żonę, ale czasami marzysz o głupiej, cycatej kochance, otaczasz się meblami z Ikei i pijesz dużo piwa z małych, lokalnych browarów, zapewne jesteś Niemcem. W weekendy wyjeżdżasz do swojej daczy i płaczesz, patrząc na jelenie. Myślisz o tym, jak chciałbyś być wolny, robić fajne rzeczy i nie słuchać tyrad na temat tego, że przynosisz za mało kasy do domu i znowu wrzuciłeś śmieci do złego pojemnika. Masz problemy z wzwodem, czasami zastanawiasz czemu nie zostałeś perkusistą, a potem przypominasz sobie, że zjebałeś wszystko żeniąc się na ostatnim roku studiów.


NIEMKA

Jeśli jesteś ładną, szczupłą mieszkanką domu jednorodzinnego pod miastem powyżej pięciuset tysięcy mieszkańców, lubisz projektować wnętrza i jeździć swoim Priusem, zapewne jesteś Niemką. Nie kochasz swojego męża, czasami łapiesz za krocze kolegów syna, a potem pijesz wino, żeby o tym zapomnieć. Boisz się zmarszczek mimicznych i biedy. Na studiach dawałaś każdemu, kto poprosił. Śmiejesz się z męża, że ma małego. Jest przekonany, że ożenił się z dziewicą i czasami mu współczujesz, że jest taki głupi. Cieszysz się, że przynosi kasę do domu i czasami dopuszczasz go, jak masz dobry dzień.   


ANGLIK 

Jeśli lubisz podróże, pieniądze i okazjonalnie zdradzasz partnerkę, by poczuć odrobinę adrenaliny, zapewne jesteś Anglikiem. Cenisz sobie wolność, niezależność, ale nadal mieszkasz z matką i nie planujesz tego zmienić. Kobiety traktujesz instrumentalnie, inwestujesz w samochód, gry komputerowe i szampony przeciwko łysieniu, bo panicznie boisz się, że powiększą Ci się zakola. Twoim największym kompleksem jest to, że nie znasz języków. Otaczasz się ludźmi, którzy mają pieniądze i stawiają Ci whisky jak wychodzicie na miasto. Raz wciągnąłeś kokainę na koszt bogatego kumpla i teraz jest to Twoja ulubiona historia z życia.


ANGIELKA 

Jeśli jesteś seksualnie wyzwolona, zmieniasz partnerów częściej niż wkładkę higieniczną i dużo podróżujesz, pewnie jesteś Angielką. Lubisz spędzać czas z przyjaciółkami, pić kolorowe drinki i porównywać do Carrie z Seksu w wielkim mieście. Kiedy byłaś małą dziewczynką, lubiłaś znęcać się nad lalkami Barbie. Zwykle obcinałaś im cycki, a potem ojciec bił Cię paskiem od spodni. Pierwszy raz przeżyłaś z kuzynem, ale nigdy nikomu się do tego nie przyznałaś. Skrycie marzysz o założeniu rodziny, czasami popadasz w marazm i spędzasz całe dnie w łóżku, oglądając teledyski ślubne na youtube. Masz pięć kilo za dużo i okazjonalnie wymiotujesz po obiedzie, żeby schudnąć. 


Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jaka jest Wasza mentalna narodowość i do zobaczenia wkrótce! XOXO 

wtorek, 29 marca 2016

Jakie obchodziłeś święta?

Święta i po świętach, jak mówi klasyk. Problem polega na tym, że w całym tym zgiełku człowiek może się nie zorientować, jakie właściwie święta obchodził. Nie martwcie się, podpowiem Wam co i jak, żebyście przypadkiem nie walnęli babola w towarzystwie.

Wbrew pozorom, sprawa jest dość prosta. Jeśli w Twoim koszyku wielkanocnym znalazła się sucha podwawelska, zaraz obok baranka z masła, a w drodze powrotnej z święcenia zahaczyłeś o dom szwagra by obalić żołądkową gorzką, prawdopodobnie świętowałeś Wielkanoc. Zmartwychwstając w świąteczny poranek darłeś się na starą, żeby ściszyła Familiadę, a w poniedziałek zasnąłeś w kościele na czytaniu listu z KUL-u. Na co dzień jesteś zwolennikiem PIS-u, jeździsz pełnoletnim VW Passatem na ropę i ukrywasz przed żoną konto na Sympatii. Możesz również być kobietą w średnim wieku, która ceni sobie rodzinne wartości i lubi kupować majtki w trzypaku w Tesco. W poniedziałkowy wieczór lądujesz na izbie przyjęć z powodu zbyt wysokiego stężenia majonezu we krwi.


Jeśli przedświąteczny, sobotni wieczór spędziłeś ze znajomymi w modnym klubie, a w niedzielę udałeś się z przyjacielem na skłosza, zapewne świętowałeś Easter. Easter to lepsza, amerykańska odmiana Wielkanocy, zarezerwowana dla klasy średniej. Na co dzień pracujesz w korporacji, dajesz się ruchać za dwa tysiące pięćset i okazujesz ludziom wyższość. Lubisz rozmawiać o Excelu, House of Cards i książkach Kominka. Możesz być również kobietą, która lubi koszule z bawełny, hybrydowe paznokcie i gładkie, męskie krocza. Jesteś singielką, która pragnie ślubu cywilnego nad jeziorem, chciałabyś mieć torebkę Louis Vuitton i buldożka francuskiego.



Jeśli jesteś przeciwnikiem PIS-u, który gardzi tradycyjnymi wartościami, a niedzielne popołudnie spędziłeś pijąc Harnasia na pierwszym tegorocznym grillu na działce, zapewne świętowałeś Ostern. Ostern to niemiecka odmiana Wielkanocy, swobodna i nieformalna. Na co dzień utrzymuje Cię matka, a czas spędzasz grając z kolegami w Counter Strike’a. Pocisz się mocno pod pachami, lubisz klopsy i cycate nastolatki. Możesz też być dziewczyną, która święta spędza w lokalnej dyskotece, liżąc się z synem sąsiadów. Nie chcesz się przyznać, że spałaś z własnym kuzynem, bo obiecał Ci wejściówkę na koncert Avicii. Marzysz o byciu fryzjerką albo zbieraniu owoców w Hiszpanii. 


Mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne, klarowne i oczywiste. I że w przyszłym roku unikniecie świątecznych niezręczności. Buziaczki!

piątek, 25 marca 2016

Co jest modne tej wiosny?

Od kilku dni zasypujecie mnie pytaniami o wiosenne trendy — jakie nosić fasony, jakie materiały, jakie kolory. Przyznam, że nie jestem zaskoczona, moda to jednak trudny temat, którego nie rozumie ponad 30 milionów Polaków. Podobnie jak tego, dlaczego nie powinno się podpierdalać kolegów w robocie. Niemniej, zapraszam do lektury, żeby nikt nie czuł się dłużej skonfundowany.

1. Kolory

To chyba dość oczywiste, że wiosną stawiamy na kolory. Może to być zieleń trawy, żółć żonkili, purpura na pysku konkubenta. Grunt to wyczucie w kwestii łączenia kolorów — te najlepiej jest przemycać do stylizacji w formie dodatków, na przykład podkręcając stylizację kobaltową torebką, żółtymi zębami lub buraczkową szlafmycą. Wiosną naturalnie odchodzimy od brązów, czerni, zrzucamy grube czapki i ciepłe futro z liska. 

2. Materiały

Wiosną na polskich ulicach od lat królują ramoneski uszyte z czarnej ceraty, jednak w tym sezonie przerzucamy się na kolorowe trencze. Trencz jest klasyczny, elegancki i kojarzy się z dobrymi manierami, kładzeniem sztućców po odpowiedniej stronie talerza i popołudniową herbatą u królowej angielskiej, ale trencz może być też odzieżą typu gimnazjalistka, czyli kawał zwykłej szmaty. Wiosną postawmy na len, bawełnę, kaszmir, za to unikajmy materiałów typu Agnieszka Jastrzębska, czyli totalnej popeliny.

3. Fasony

Zapomnij o owersajzowych workach na śmieci czy wiszących smętnie jeansach, które pozbawiają Cię tyłka i godności — w tym sezonie nosimy to, co obcisłe, przylegające, nie pozwalające oddychać i ograniczające swobodę ruchów, czyli wszystko, co przywodzi na myśl związek Moniki Zamachowskiej ze Zbyszkiem. Postaw na prawdziwą rzeź, podkreśl każdą krągłość, każde wcięcie, wzgórek i rów.

4. Makijaż

Nie bój się kolorów! Podkreśl oko soczystą zielenią, błękitem lub magnetycznym różem. Pokaż, jaka jesteś odważna i drapieżna. Podkreśl usta—zapomnij o szmince, w tym sezonie usta podkreślamy kwasem hialuronowym. Jeśli chcesz odjąć sobie kilka lat i trochę mimiki, zastosuj botoks — to numer jeden wśród gwiazd!

5. Fryzura

Doczepy. Słowo, które powinnaś zapisać w widocznym miejscu, czyli na przykład na swojej dupie, którą wywijasz co weekend w klubie Explosion szukając frajera w mokasynach z krokodylka. Kto wie, może zostanie tatusiem dla Twojego bękarta? Doczepy wysyłają światu jasny sygnał — jesteś młoda, szalona, masz fantazję i prawie udało Ci się skończyć zawodówkę.   

 Enjoy!
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.