wtorek, 25 listopada 2014

Uwaga! Gołe baby

Tefałen to stacja, która jest zawsze o krok przed konkurencją. Tylko tutaj w jednym programie znajdziecie homoseksualnego prowadzącego, czarnoskórą modelkę, która wygrywa zmagania o przepustkę do świata mody i celebrytkę z Ameryki, której jedynym zadaniem jest kaleczyć język polski na wizji. Jednak hitem wczorajszego finałowego odcinka Top Model nie jest ani zwycięstwo czarnoskórej dziewczyny, ani lapsusy językowe Joanny Krupy. Hitem są cycki Kingi Rusin.

Kinga wystąpiła w programie z biustem, który przesłonił wszystko i doczekał się nawet swojego fanpage’u na facebooku. Złośliwi mówią, że Kinga wreszcie pokazała światu swoje ukryte talenty. Tomasz Lis pewnie uronił łzę przed telewizorem. Takim cyckom nie posyła się papierów rozwodowych, Tomku.

Cycki to jednak nie jedyny ulubiony temat w Tefałenie.

Obejrzałam — tak, poświęciłam się! — kolejny półfinałowy odcinek Mam talent. Jak zwykle była cała masa seksualnych aluzji, mało udanych żartów nawiązujących do fallusa, a nawet oklejonych taśmą izolacyjną — nie inaczej! — piersi uczestniczki, która zajmuje się burleską. Prokop i Hołownia byli w swoim żywiole. Małgosia Foremniak jak zwykle próbowała im dorównać, dzielnie schodziła na dno telewizyjnego dowcipu i mam wrażenie, że w następnym odcinku rzuci naprawdę pikantnym żarcikiem. Może nawet pokaże cycusia na wizji!

I jeszcze Monika Wagina Pietrasińska, która na jakąś tam ważną galę ubrała kieckę z koronki i padło podejrzenie, że nie ma na sobie bielizny. Celebrytka zaprzeczyła i stanowczo stwierdziła, że miała na sobie majtki. 

Ten moment, kiedy musisz wszystkich przekonywać, że tym razem nie miałaś gołej cipki…
Desperacki (hihi) krok. 

Tak, proszę państwa, tak się teraz robi karierę. Za granicą to Kim Kardashian przeciera szlaki, u nas Monika — i lepiej nie dociekać, którą częścią ciała.


poniedziałek, 17 listopada 2014

Poniedziałkowy przegląd prasy

Już dawno nie robiłam przeglądu prasy — tęskniliście? Wiem, że tak! Co wydarzyło się w wielkim świecie w ciągu ostatnich kilku dni?

Weekend został w Polsce zdominowany przez niedzielne wybory — rodacy zastanawiali się, w jakim stroju przy urnie pojawi się Małgorzata Tusk, kobiety masowo wyciągały z szaf swoje najlepsze, kościelne garsonki, a panowie próbowali wytrzeźwieć przed zamknięciem lokali wyborczych. 
Wyniki wyborów są takie same jak zawsze, czyli Polacy przegrali z Polską 0:1 #nicsięniestało

Szulimowa zrobiła się ważna, odkąd prowadza się z synem miliardera. Wytatuowała sobie ponoć jego inicjały. Boże, jak romantycznie! Dobrze, że jest teraz bogata, to mogła to zrobić dobrym tuszem, a nie na przykład cyrklem, jak to robią ludzie z biednych rejonów Polski takich jak Śląsk. Ja też nie wiem, gdzie to jest, ale podobno ludzie jedzą tam węgiel.

Kim Kardashian pokazała tyłek. Znowu. Pokazała właściwie wszystko, znowu. I znowu wszyscy o tym mówią. Postawiła sobie kieliszek na dupie i okazało się, że to jest wielki talent, coś między dziennikarskim warsztatem Młynarskiej a talentem rozrywkowym Pieńkowskiej.  

Rusinka nie została wygryziona przez Rozenek i to właśnie Kinia poprowadzi kolejny You can dance. Nie pomogło to, że Rozenek skończyła szkołę baletową. To Kinga pozostaje tą, która tańczy, jak jej Miszczak zagra.

Joanna Kielona Liszowska króluje w show Twoja twarz brzmi znajomo. Zachwytom nad jej spektakularnym przemianom nie ma końca. Najwyraźniej jurorom brakuje trzeźwego spojrzenia na kwestię jej talentu.

Tymczasem w innym show TVN Polsatu, Tańcu z gwiazdami, jak zwykle przy okazji finału nie zabrakło piór, gry świateł, nieśmiesznych dowcipów i — niestety — Głogowskiej. Być może to jej toporne żarty doprowadziły Anię Wyszkoni do łez, a może fakt, że przegrała w starciu z Agnieszką Sienkiewicz. W każdym razie Ania strzeliła focha. Wyszkoni w sensie. Obie panie stoczyły walkę o być albo nie być w świecie celebrytów, a do tego o sto tysięcy złotych, czyli wysokość miesięcznej raty za penthouse Kasi Cichopek i jej męża, Cichopka.

Dariusz K. zrezygnował z wolności — tym razem zupełnie dobrowolnie i wziął w areszcie ślub z ukochaną Izabelą Adamczyk. Okoliczności może niezbyt romantyczne, ale miłość ponoć zwycięża wszystko i góry przenosi. Ciekawe, czy wpływa na skrócenie wyroków?

Edyta Górniak skończyła 42 lata. Uczciła je, pojawiając się w Pytaniu na śniadanie w bardzo pstrokatym — nawet jak na nią — stroju, z napisem Be yourself because everyone else is already taken in custody na bluzie, co tłumaczymy jako Bądź sobą, bo twój były został już wreszcie aresztowany.

Siostra Beyonce, Solange, wzięła ślub. Z tej okazji wystąpiła aż w trzech kreacjach! Tym razem nie wdała się w bójkę ze swoim szwagrem, dlatego Ameryka odetchnęła z ulgą. Ślub zwieńczyła parada ulicami Nowego Orleanu. Jak donoszą media, w paradzie czynny udział brał również Iphone piosenkarki oraz jej drugi w kolejności ulubiony gadżet, czyli Jay-Z.   

A jakie wydarzenie WY zaliczacie to najważniejszych eventów zeszłego tygodnia? XOXO

fot. Ania Lewandowska w trakcie promocji swojej książki. 
The Guardian
„Niesamowita,  wciągająca, chwilami zapierająca dech w piersiach i poruszająca każdy mięsień, zwłaszcza końcowego odcinka przewodu pokarmowego.”
The Times
„Nikt tak pięknie nie pisał o jagodach goji od czasów Carlosa Ruiza Zafrona”.

Newsweek
„Całkowicie nowatorskie podejście do przysiadów, owsianki i sportowych staników”.

wtorek, 11 listopada 2014

Jak mieć czterdzieści lat?

Małgosia Foremniak — kobieta, której żarty z erotycznym podtekstem nigdy nie przestaną śmieszyć. Jeśli Prokop w „Mam talent” powie żart, w którego puencie pojawi się aluzja do penisa, wiadomo, kto będzie śmiał się najgłośniej. Małgosia od kilku sezonów próbuje nam udowodnić, że jest wyuzdana, że ociera się o granice nimfomanii, a przede wszystkim — lubi ocierać o młodszych mężczyzn. Jest jak ciocia, którą musiałaś zaprosić na panieński, a teraz żałujesz, bo klepie striptizerów po pośladkach. Nie wiem, ale jak ona zaczyna dyszeć w kamerę to robi się obrzydliwie i zaczynam tęsknić za przerwą na reklamę. Czy wszystkie kobiety w średnim wieku nagle zaczynają się dziwnie zachowywać? 


I tutaj pojawia się jeszcze jedno pytanie — jak mieć czterdzieści lat?

Metod jest kilka. Jest metoda na wspomnianą Małgosię Foremniak — czyli mówimy głupoty w telewizji, nosimy głębokie dekolty, często miziamy po szyi spoglądając lubieżnie na kolegów, a wieczorem płaczemy w poduszkę za Maserakiem.

Inna metoda to metoda na Edytę Górniak — czyli udajemy, że czterdziestka nas w ogóle nie dotyczy, bo mamy biologicznie dwadzieścia lat i pędzimy wstrzyknąć sobie trochę kwasu tu i ówdzie.

Metoda trzecia to metoda na Małgorzatę Rozenek — udajemy, że mamy dziesięć lat mniej i pilnujemy, żeby wszędzie wpisywali nam właśnie tyle, potem znajdujemy sobie nowego faceta i przebieramy za Dodę.

Metoda czwarta to metoda na Beatę Kozidrak — przekonujemy wszystkich, że czterdzieste urodziny mamy już piętnasty rok z rzędu i nosimy białe kozaki, żeby to brzmiało wiarygodnie.  

Ostatnia metoda to metoda na Monikę Richardson Zamachowską, czyli kradniemy cudzego męża, chodzimy z nim robić wywiady i opowiadamy o porannym seksie nie wspominając, że coraz częściej łapie nas w trakcie skurcz, a Zbyszek pod koniec zawsze ma zadyszkę.

Bez względu na to, jaką metodę wybierzecie, koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami! 
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.