sobota, 4 kwietnia 2015

Jak obchodzić Wielkanoc?

Wielkanoc wzbudza wśród Polaków konsternację — nie bardzo wiedzą, czy elegancko jest najebać się po święceniu koszyczka, czy dopiero w trakcie śniadanka wielkanocnego. Otóż drodzy Państwo, szkół jest kilka. Jeśli chcesz, żeby Twoja Wielkanoc była elegancka jak Monika Olejnik, powinieneś pić jedynie wino do obiadu, obowiązkowo wchodząc w zdanie każdemu z gości. Jeśli zaś chcesz, żeby Twoja Wielkanoc była niezobowiązująca jak seks z Natalią Siwiec, postaw flaszkę na stole już w piątek. Tylko nie zapomnij zmartwychwstać do niedzieli, inaczej stara będzie darła mordę.


Bardzo ważne jest to, żeby zadbać o odpowiednią oprawę. Malowanie wydmuszek to taka Kinga Rusin wśród tradycji świątecznych — teoretycznie budzi pozytywne emocje, ale jak co do czego to nie ma chętnych do wydmuchania i ze statystyk wynika, że nikt nie robił tego od 2005 roku. Z kolei malowanie gotowanych jajek to Małgorzata Rozenek wielkanocnych zwyczajów — jest dość popularne i bardzo łatwe. Dobrym pomysłem jest też wyrzeźbienie baranka z masła. Pamiętajmy jednak, że w Warszawie rzeźbimy wyłącznie w maśle ghee, koniecznie certyfikowanym. Na Podlasiu jak zwykle rzeźbimy w psim smalcu. Z pochodzeniem tej tradycji jest jak z ciążą Zosi Ślotały — nie ma pewności, kto w zasadzie był pierwszy i komu ją zawdzięczamy.  


Co włożyć do koszyka? Tutaj jest nieco prościej, bo zwyczajnie decydujemy się na potrawy, które spożywamy na co dzień — tak więc Warszawa wkłada do koszyka sushi, mieszkańscy Gdańska — dorsza, mieszkańcy Sopotu — Mojito. W Łodzi w koszyku ląduje mielonka, a w Krakowie karma dla gołębi. Mieszkańcy Śląska do koszyka wkładają wszystko, co uda się ukraść sąsiadom.


W Wielkanoc oczywiście nie zapominajmy o najmłodszych — dzieci uwielbiają tradycję poszukiwania łakoci zostawionych im przez zajączka. Mieszkańcy Katowic zmodyfikowali nieco tę tradycję i u nich zamiast słodyczy dzieci od najmłodszych lat bezskutecznie poszukują pracy. Cywilizowani ludzie, czyli Warszawiacy chowają słodkości w korporacjach, dzięki czemu dzieci oswajają się z małymi przestrzeniami i od maleńkości uczą walczyć o najbardziej łakome kąski, a także podpierdalać kolegów.


Wielkanocny poniedziałek, zwany inaczej lanym, jest tradycją kontrowersyjną dla mieszkańców Suwałk, którzy konsekwentnie unikają kontaktu z wodą od czterech pokoleń. Zamiast wodą, mieszkańcy Suwałk polewają się cegłami. Tradycyjnie przedstawiciele wyższych sfer polewają się wodą Perrier, zaś klasa średnia — Kroplą Beskidu.


Mam nadzieję, że dzięki moim skromnym poradom unikniecie niepotrzebnej konfuzji i będziecie w pełni cieszyć smakiem żuru i białej kiełbaski. Wesołych Świąt, Kochasie! XOXO

4 komentarze:

  1. Polewanie się cegłami. Welp, i tak dobrze, że nie gruzem.
    A polewanie się kranówką to jaki poziom plebejstwa?

    OdpowiedzUsuń
  2. W Suwałkach nie ma gruzu, wszystko zjedzone. A polewanie kranówką jest jak sztruksy - niemodne, nieeleganckie i charakterystyczne dla mieszkańców Łodzi, niezmiennie od 1990 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługujesz na ogólnopolską sławę, naprawdę. xD

      Usuń
    2. Mam 100 fanów na facebooku, a to dokładnie tyle osób, ile pracuje legalnie w świętokrzyskim. To jest sukces, ogromny sukces. Już czuję się sławna!

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.