czwartek, 8 stycznia 2015

Trendy na 2015 rok

Wszyscy wiemy, że Nowy Rok  jest jak Hanna Lis — najpierw się zaprzyjaźniacie, a potem zabiera Ci męża. Czy coś w tym stylu. 


Jak już się pośmialiśmy, to przejdźmy do meritum. W tym poście chciałabym omówić trendy na 2015 rok, żebyście wiedzieli co, gdzie i jak. Zacznijmy jednak od podstaw —  jak uniknąć szoku związanego z wejściem w rok 2015? Przede wszystkim zachowaj spokój, bo emocje są bardzo z zeszłego sezonu. By uniknąć ich okazywania, wstrzykujemy sobie dużo botoksu i już nikt nigdy nie dowie się, czy jesteśmy wkurwieni, czy uśmiechnięci.


Jeśli nadal nie powitałeś roku 2015 fajerwerkami, to spokojnie — istnieje szansa, że z wielkim hukiem wylecisz z roboty. Pamiętaj, że 2015 to rok bezrobocia, niespłaconych rat, zaciągniętych pożyczek i dożywotnich kredytów. Czyli coś, co doskonale znasz z ubiegłych lat.


W tym roku absolutnie nie rzucamy palenia, bo rzucanie palenia jest mocno z 2012. W tym roku rzucamy gluten, mięso i laktozę, chodzimy do barów wegańskich. Broń Boże nie pijemy latte z mlekiem sojowym, bo mleko sojowe to Kinga Rusin wśród napoi roślinnych — jest nudne, mdłe, modyfikowane genetycznie. Teraz pijemy latte z mlekiem kokosowym, z orzechów nerkowca lub ryżowym.


Pewnie zastanawiasz się, gdzie w tym roku jechać na wakacje. To zależy. Jeśli jesteś z południa Polski, to oczywistym wyborem jest Władysławowo, Mielno lub Ustka. Tam nikt nie zaskoczy Cię odmiennością kulturową, ekstrawagancją, językiem angielskim, ani nawet poprawną polszczyzną. I wbrew pozorom nadal będziesz miał możliwość kupienia sobie oscypka. Jeśli jesteś z północy, możesz jechać do Egiptu — doskonale odnajdziesz się w towarzystwie niezbyt inteligentnych i niezbyt czystych ludzi. Będziesz miał okazję chlać na umór, kupić Lacosty za pięć dolarów i schudnąć osiem kilogramów w dwa dni, jeśli tylko dopadnie Cię epicka zemsta faraona. Jeśli jesteś ze wschodu Polski to pewnie pojedziesz do najbliższej Castoramy żeby dokupić papę na przeciekający dach swojej lepianki. Resztę lata spędzisz próbując założyć kanalizację — jak co roku. Jeśli jesteś z Warszawy, jedź do Bułgarii, Rumunii, ewentualnie innego niezbyt popularnego kraju, którego Twoi koledzy z pracy nie potrafią wskazać na mapie.


Jak się ubierać? To zależy. Jesteście ze Śląska, to niezmiennie nosicie brudne, używane ciuchy, które przysłali Wam krewni z Niemiec. Jak jesteście ze wschodniej części Polski, to dalej ubieracie się adekwatnie do mentalności — na cebulę. Jak jesteście z Warszawy, to oryginalnie, czyli czapeczki beanie, obuwie New Balance, pikowana kurteczka. Nie kupujemy w Zarze, bo jest z 2013, ewentualnie kupujemy jeśli chcemy być vintage. Ubieramy się raczej w drogich sklepach, ale niezmiennie w poliester, akryl, poliamid, polietylen, styropian.


Gdzie imprezować? I znowu — wschodnia Polska jedzie na Woodstock, bo ludzie ze wschodu doskonale czują się wśród innych brudnych, spoconych ludzi walczących o puszkę Harnasia. Południe jedzie do Katowic na Energy 2000 — to dość symboliczne, bo właśnie w 2000 roku ostatni raz bezrobocie wynosiło tam mniej niż 70%. Warszawa bawi się wyłącznie w obrębie własnego miasta, bo tylko tam jest bezpiecznie, wiedzą jak zrobić mojito i rozumieją, że koszulka w serek to atrybut prawdziwego, heteroseksualnego samca. Północ jedzie do Sopotu, bo to nadal jedyne miejsce w tej części kraju, w którym nie wstyd się pokazać w sobotni wieczór.



Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, wątpliwości — piszcie śmiało, wszystko jak zwykle wyjaśnię. XOXO

3 komentarze:

  1. To wszystko jest okrutne, niesprawiedliwe, oparte na krzywdzących stereotypach i sprawia, że jestem okropną osobą, bo nie mogę przestać się śmiać.

    Kinga Rusin jest modyfikowana genetycznie? :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jedyny zachód, jaki ma znaczenie, to ten zaczynający się od granicy Niemiec. Kropka.

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.