sobota, 9 lipca 2016

Gdzie warto jechać na wakacje?

Smutna prawda jest taka, że Polska nie zagra w finale Euro 2016, możemy więc wrócić do szarej, smutnej rzeczywistości, gdzie marzenia się nie spełniają, szef zawsze ma się do czego dojebać, a w autobusie unosi się kwaśny zapach niemytej pachy. 


Swoją drogą, życie seksualne polskiego mężczyzny można spokojnie porównać do meczu piłki nożnej — czyli albo ręka, albo strzał w trzeciej minucie. 


Aby jednak całkowicie nie popaść w marazm, proponuję pomyśleć o wakacjach — tak, mam na myśli te ochłapy w postaci dwóch tygodni wolnego, które dostajesz w swoim obozie pracy.


Jak co roku, Polacy stają przed trudnym wyborem między urlopem na działce u teściów a wczasami na wersalce w dużym pokoju. Szczytem polotu i fantazji jest wyjazd nad morze, gdzie można zachłysnąć się zapachem morskiej bryzy i odorem moczu. Jeśli jednak chcesz być czymś więcej niż prostym, smutnym kalafiorem, proponuję zapoznać się z najgorętszymi wakacyjnymi kierunkami 2016.


Woodstock

W tym sezonie powraca moda na niemycie się trzy dni z rzędu, grzybicę i radosne tuptanie w cudzych rzygach. Wreszcie osiemdziesiąt milionów Polaków ma poczucie, że nadąża za trendami! Atmosferę poczujesz już w pociągu do Kostrzyna, kiedy będziesz się zastanawiał, czy coś zdechło w przedziale, czy to kolega otworzył usta. Będziesz miał jedyną w swoim rodzaju szansę zobaczyć ludzi kopulujących ze sobą w błocie, bratobójczą walkę o ostatniego zagrzanego browara czy próbę pobicia rekordu na największą ilość brudu zgromadzoną pod paznokciami. Jeśli to cię nie zachęciło, niech ostatecznym argumentem będzie możliwość podążania za pierwotnymi instynktami i sikania na samice w celu zademonstrowania dominacji na polu namiotowym.


Wietnam

Po pierwsze, 80% Polaków nie ma pojęcia, gdzie w ogóle leży Wietnam, więc na starcie masz +100 do zajebistości. Poza tym będziesz mógł się poczuć trochę jak w Łodzi — brak dostępu do bieżącej wody, jedzenie psiego mięsa i szalone mutacje genetyczne to tylko część atrakcji, jakie czekają na żądnych przygód turystów. Istnieje szansa, że w Wietnamie poczujesz się jak w domu, zwłaszcza jeśli pochodzisz z Katowic. To prawdziwe zagłębie biedy, brudu i beznadziei. Co do Wietnamu, jest o niebo lepiej — i nawet szczurów na ulicach jakby mniej.  


Tajlandia

Kac Vegas kłamie, tak naprawdę Bangkok to coś więcej niż dziewczyny z penisem, ale dla twojego starego to wystarczający argument, żeby zabukować lot. Z Tajlandią jest tak, że możesz pierdolić o widokach i zabytkach, ale kumple i tak będą pytać wyłącznie o to, ile panienek zaliczyłeś. Upewnij się, że będziesz miał o czym opowiadać! Wizyta w Bangkoku przypomina podróż do Radomia — czyli albo wrócisz cały i zdrów, albo z blizną na plecach przypominającą, że tam kiedyś była druga nerka.


Inowrocław

Pewnie pomyślałeś, że to żart. Nic bardziej mylnego! Inowrocław jest idealnym miejscem dla ludzi, którzy chcą poczuć, że w życiu jednak może być gorzej. To jedno z ostatnich miast w Polsce, w których obowiązuje system feudalny. Przez cały pobyt w tym mieście towarzyszyć ci będzie smutek, zażenowanie i wycie psów dingo. Inowrocław do synonim depresji, miasto, w którym kompletnie nic się nie dzieje, nie licząc licznych morderstw. Pod tym względem wyżej w rankingu stoi tylko oddalone o niecałe sto kilometrów Lipno — podobno całe rodziny spotykają się tam na spacerniaku.


Australia

Pojawienie się Australii w tym zestawieniu może nieco zaskoczyć — a jednak, Australia to w tym roku bardzo gorący kierunek. Jeśli akurat nie zginiesz ukąszony przez jadowitego kangura, masz szansę przeżyć przygodę życia i wrzucić kilka fajnych fotek na fejsbuka. Być może akurat ktoś dostrzeże je między fotami gołych dzieci nad morzem a zdjęciami gołych dzieci kąpiących się w dmuchanych basenikach w ogrodzie. Prawdą jest, że w Australii trzeba zachować szczególną ostrożność ze względu na ilość potencjalnych zagrożeń, ale bez przesady, to nie Gdańsk Orunia Dolna, gdzie szanse przeżycia wieczoru wynoszą dokładnie zero.


Islandia

Islandia stała się sławna odkąd pokonała Anglię w meczu na Euro. Co prawda potem przegrała z Francją, w reprezentacji której o francuza trudniej niż w małżeństwie z dwudziestoletnim stażem, ale wszyscy Islandię kochają i przypadkiem dowiedzieliśmy się, że mieszka tam jakieś trzysta tysięcy osób, czyli mniej niż bezrobotnych w Wałbrzychu. Czy to nie szalone? Islandia to przede wszystkim Wikingowie i maskonury, a więc wszystko, czego pragniesz poza podszytymi homoseksualizmem spotkaniami z kolegami w warszawskich, wegańskich barach. To co, walizeczka spakowana?


Koniecznie dajcie znać, gdzie w tym roku spędzacie swój wymarzony urlop! 

1 komentarz:

  1. No super wpis. Dużo szczegółów i na prawdę fajne zdjęcia. Cały blog jest świetny i nie szkoda poświęcać na niego czasu. Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.