środa, 19 lutego 2014

Środowy przegląd prasy

W tym tygodniu cała Polska żyje newsem o tym, że Doda pobiła Agnieszkę Szulim. W toalecie, podczas jakiegoś ważnego wydarzenia towarzyskiego. W TOALECIE. Jak zwierzę. Żeby chociaż na ściance, w obecności kamer! Nie ma jednak powodu do niepokoju — Agnieszka Szulim wyszła z opresji nie tylko z kilkoma siniakami. Wyszła z głową pełną pomysłów, jak wykorzystać sytuację. Tak oto w mediach roi się od mrożących krew w żyłach relacji z całego zajścia. Nie tylko Natasza Urbańska wylądowała na kafelkach w ubikacji.


Nie, nie popieram przemocy fizycznej, bo jest to ten rodzaj działania, który przypisuję troglodytom. Jakoś nie jestem zaskoczona, że Doda zaatakowała, bo to w jej stylu. Agnieszka z kolei w swoim stylu sytuację wykorzystała. I biznes się kręci. Z podłogi w kiblu na wszystkie ścianki w stolicy — to się nazywa sukces!


Obejrzałam w tym tygodniu odcinek programu o życiu Natalii Siwiec. Proszę Państwa, nawet nie próbowałam liczyć, ile razy padły słowa „wibrator”, „obciąganie”, „sylikon”, „cycki” oraz „Mariuszek”. Nie miałam siły. Widzom o słabych nerwach nie polecam — bo i aktorzy marni, i reżyserka słaba. Cycki Natalii też każdy widział, więc nie sądzę, by był to argument przemawiający za oglądaniem tej żenującej produkcji.


Publika żyje również od tygodnia twarzą Małgorzaty Sochy — że niby paraliż, że botoks, że wypełniacze. Proszę Państwa, to, że na twarzy niewiele się dzieje, nie zawsze wskazuje na ingerencję chirurgiczną, tudzież kosmetyczną. Niektóre kobiety tak mają, na przykład Hanna Lis. Dlatego nie domyślisz się, czy jest wkurzona, smutna, czy właśnie kradnie ci męża.

Jeśli w tym tygodniu wydarzy się coś jeszcze — z pewnością o tym doniosę.


   

poniedziałek, 3 lutego 2014

Poniedziałkowy przegląd prasy

Na Ukrainie Witalij Kliczko, w Polsce Małgorzata Rozenek. Kto dłużej wytrzyma na Majdanie?


Skoro żart tygodnia mamy za sobą, możemy przejść do podsumowania najgorętszych newsów i ploteczek!
Zacznijmy od tego, że dzisiaj zrobiło się zabawnie, bowiem Kuba Wojewódzki postanowił wystosować list otwarty do swojego (byłego?) kolegi, Tomasza Lisa. Kuba poczuł się przez Tomka nieelegancko — pardon wyrażenie — wydymany, w dodatku okładką najnowszego Newsweeka. Kuba nazwał Tomasza małym handlarzem, zasugerował brak zasad oraz wypomniał spadającą sprzedaż tygodnika. W odpowiedzi Tomasz wdał się w subtelną polemikę z oponentem. Właściwie nie ma czego cytować, bo padło tylko jedno kontrowersyjne słowo — stylista. Poza tym łagodnie i dyplomatycznie, zupełnie jak przed laty z Kingą Rusin. Taki cwany Tomasz.


Czekam na dalszy rozwój sytuacji, nie zadowala mnie takie szczypanie się po pośladkach drobnymi złośliwościami.
Tymczasem w kraju dzieje się znacznie więcej, głównie w okolicach twarzy i uzębienia Edytki Pazury. Bycie skrzydłową znanego mężczyzny to w zasadzie trudne zadanie — trzeba iść prosto, trzymać kurczowo jego ramienia, uśmiechać i kiwać głową, kiedy on mówi mądre rzeczy do kamery. I dobrze wyglądać. Dlatego Edytka, jak głosi plotka, zafundowała sobie nowe ząbki, fryzurkę i — jak twierdzą złośliwi — owal twarzy. 


W sieci pojawił się zwiastun wyczekiwanego od wielu miesięcy reality show Natalii Siwiec. Gwiazdka wielokrotnie zapewniała, że pokaże w nim swoją prawdziwą twarz, ale umówmy się — nie dla tej części ciała będziecie to oglądać, co misiaczki? Jeśli wierzyć zwiastunowi, będzie sporo sztucznych biustów, przekleństw, aluzji dotyczących seksu oralnego, marmuru, szkła i paździerzy. Czyli dokładnie to, czego się spodziewałam.


To by było na tyle, tydzień dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że będzie się działo!

niedziela, 2 lutego 2014

Nie wiem, nie znam się.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że na niczym się nie znam.
To takie uczucie, które człowiek od siebie odpędza, próbuje zagłuszyć albo przynajmniej jakoś, bo ja wiem, załagodzić? W pewnym momencie jednak musi pogodzić się z myślą, że nie zna się kompletnie na niczym.
Sześć lat szkoły podstawowej, trzy lata gimnazjum, potem kolejne trzy lata liceum i wreszcie, pięć lat studiów. I dalej nic. I mam wrażenie, że kolejne siedemnaście lat edukacji niczego by w tym temacie nie zmieniło.

\

Ludzie lubią udawać, że się na czymś znają, że są ekspertami. Potem zaprasza się ich do telewizji, cytuje w czasopismach. Patrzcie, ten pan się na tym zna! I kiedy już miałam dojść do wniosku, że skoro nie znam się na niczym, to niczego w życiu nie osiągnę, pomyślałam, że nie jestem sama i byłby ze mnie dobry materiał na celebrytkę.


Nie kojarzę jednego chociażby aktualnie lansowanego nazwiska, które mogłabym jednocześnie połączyć z jakimś osiągnięciem filmowym lub teatralnym. Edyta Pazura, Natalia Siwiec, Natasza Urbańska. Nic? No dobra, Natasza to może jeszcze coś tam próbuje zrobić, jeszcze podryguje na deskach teatru niczym karp wyciągnięty z wanny w wigilijny wieczór. Ale cała reszta? A skoro żeby zaistnieć, nie muszę się na niczym znać, to wydaje mi się, że odczułam właśnie ulgę.


Wydaje mi się, że ta moja sława, to mogłoby się udać. Musiałabym tylko przyczepić się do jakiegoś znanego nazwiska, najlepiej aktora, który jest starszy ode mnie o ćwierć wieku. Taki romans zagwarantowałby nam okładkę w Gali i przynajmniej jedno wejście w telewizji śniadaniowej. Potem może nawet ktoś nakręciłby o nas reality show.


I cały kraj żyłby wiadomością, że zmieniłam kolor włosów. To byłoby dopiero coś.  
Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.