środa, 27 listopada 2013

Nie bądź zdzirą!

Dzisiaj będzie na poważnie.

Naszła mnie taka refleksja, taka złość właściwie dopadła — kurde, dziewczyno, nie musisz być zdzirą! Wbrew powszechnej modzie na pokazywanie łechtaczek, międzydupia i sutków, wcale nie musisz epatować swoim nagim ciałem, żeby zainteresować sobą facetów. Owszem, jeśli jesteś nieokrzesaną pindą, nie ma sensu zgrywać damy. Jeśli jednak nie jesteś głupia, ani nie chcesz być głupia, to nie próbuj nawet kopiować zachodnich trendów i naśladować Kim Kardashian, Miley Cyrus czy całego pochodu naszych rodzimych medialnych zdzir.

Problem polega na tym, że nie chodzi mi o cały feminizm, o walkę o nieogolone pachy i o to, żeby kobieta nie kojarzyła się facetom ani z kotletem, ani z oralem. Chodzi o to, żebyśmy same miały do siebie szacunek i nie zachowywały jak niewykształcone chłopki, które klną, ćpają i piją na umór.

Miliony lat ewolucji tylko po to, żeby w tanim reality show bzyknąć się z facetem, do którego wypowiedzi trzeba dodawać napisy. Nie wiem, albo jest po lobotomii, albo to coś z dykcją. Coś poważnego. Tak, chodzi mi o ten program, o którym wszyscy teraz mówią. Obejrzałam dwa odcinki. Zachowanie męskiej części uczestników specjalnie mnie nie żenuje — o istnieniu kolesi z wytatuowanymi trajbalami, którzy obmacaliby własną siostrę z braku lepszej opcji, mniej więcej wiedziałam i nie razi mnie ani przybijanie piątki po zaliczeniu panienki, ani chlanie do nieprzytomności.

Co mnie naprawdę zaskoczyło, to postawa pań w owym programie. Istna trzoda, jak Bóg mi świadkiem. White trash to zbyt delikatne określenie. Oczywiście każda ma farbowane kłaki, co najmniej jedną kieckę w panterkę i tipsy, które w mojej opinii uniemożliwiają podtarcie własnego tyłka, nie mówiąc o innych codziennych czynnościach. Panny klną, piją, całują na zmianę z tym samym facetem, lądują w łóżku z pierwszym gościem, jaki się nawinie. Nie mam pytań.

I tak sobie siedzę i myślę, że przecież wcale nie musisz być zdzirą, żeby faceci dostrzegli twoją obecność. No dobra, jeśli twoim targetem jest taki koleś, jakich tam pokazują, to masz moje błogosławieństwo, ty i twoja przykrótka kiecka w lamparci princik. Jeśli jednak jesteś mądrą dziewczyną, nie zachowuj się jak te przytępione celebrytki, dla których publikowanie zdjęć tyłka jest metodą na pozyskanie uwagi.


Nie chodzi tylko o celebrytki zresztą. Odnoszę wrażenie, że niewiele kobiet rozumie, że kobiecość nie polega na wywalaniu wszystkiego na wierzch, epatowaniu seksualnością. Szkoda, że marnujemy swój potencjał, szukamy potwierdzenia atrakcyjności w zagrywkach typu publikowanie roznegliżowanych fotek na portalach społecznościowych. Coś poszło nie tak, naprawdę. Tysiące lat ewolucji, a niektóre z nas nadal nie zeszły z drzewa.  

czwartek, 21 listopada 2013

Jak podkręcić popularność?

Szołbiznes jest bezlitosny. Najpierw pochłania bez reszty, a potem niespodziewanie wypluwa gdzieś poza czerwony dywan. Niemniej, raz zasmakowawszy sławy, ciężko z niej zrezygnować. I dlatego gwiazdy tak zawzięcie walczą o uwagę mediów i przedłużenie pięciu minut sławy.


Wśród najbardziej zdesperowanych — niezmiennie — Edytka Herbuś. Jak donoszą portale plotkarskie, Edytka pojawia się na każdej imprezie, na jaką dostanie zaproszenie. Aż się boję postawić w mieszkaniu ściankę działową — a nuż pojawi się Edzia i zacznie mi pozować, z przyzwyczajenia.


Idealnym sposobem na podkręcenie popularności jest wspólna sesja okładkowa dla Vivy! okraszona wywiadem, w którym celebrytka wraz z partnerem rozpływa się nad tym, jaki ich związek jest cudowny, duchowy i metafizyczny, oraz co lubią robić w sypialni. Druga opcja to sesja rozwodowa i wywiad pełen rozgoryczenia, w którym gwiazda poniża byłego partnera, a nade wszystko — samą siebie.


Występ w telewizji śniadaniowej również daje szansę zyskania pięciu minut sławy. Można poudawać eksperta w jakiejś dziedzinie, albo po prostu założyć nóżkę na nóżkę i pośmiać się z żartów prowadzących. I tak nikogo nie obchodzi co masz do powiedzenia, ale za ile kupiłaś tę kieckę, prawda?


Zmiana partnera to dobry sposób na zainteresowanie sobą mediów. Dobrze, żeby partner był młodszy od poprzedniego, a najlepiej, żeby nadal był cudzym mężem. Wersja dla panów — szukamy koniecznie dużo młodszej od siebie partnerki. Dobrze, jeśli szybko zajdzie w ciążę, wtedy sesja okładkowa murowana, ale uwaga! Upewnij się, że to twoje dziecko. Polecam, Piotr Zelt.


Jeśli nie jesteś Karolakiem, Adamczykiem ani Szycem, ciężko będzie dostać rolę w kolejnym żenującym polskim filmie. Możesz jednak próbować w serialach — wiadomo, że jak już się zaczepisz, to zostajesz przez następne dwa tysiące odcinków. Minusem jest jednak fakt, że podczas prezentacji ramówki musisz się podzielić ścianką z resztą ekipy. Edyta, oddychaj, oddychaj głęboko!



Gwiazdom, którym nadal brakuje pomysłu na podkręcenie swojej popularności, polecam skandale. Można wdać się w gorący medialny romans, pokazać krocze na czerwonym dywanie albo lizać plastikowe penisy podczas koncertu. Grunt to determinacja i odpowiedni poziom desperacji! 

środa, 13 listopada 2013

Cmentarniany savoir-vivre

Pierwszy listopada co prawda już dawno za nami, ale z braku czasu kwestię mogę obgadać dopiero teraz. Wieloletnia obserwacja zwyczajów Polaków odwiedzających groby bliskich sprawiła, iż odczułam potrzebę wystosowania pewnego rodzaju poradnika, jak się zachować, w co ubrać i o czym rozmawiać nad rodzinnym grobowcem.


Pierwszym ważnym elementem jest necro-decor, czyli zadbanie o odpowiednie ustawienie zniczy na grobie. Ponadczasowa symetria nadal jest w modzie. W przypadku wieńca, liczy się oczywiście jego wielkość. Małe wieńce to domena ludzi z niższych klas społecznych. Wbrew szalejącej modzie pro-eko, wieńce kładziemy w tym sezonie na reklamówce, a nie — jak w poprzednim sezonie — na gazecie. Dobrze, jeśli jest to reklamówka z Almy, opcjonalnie Piotra i Pawła. Ubogiej rodzinie zostawiamy worki z Lidla i Tesco.


Niemniej ważny jest cmentarny outfit of the day, potocznie zwany strojem dnia. Podobnie jak w ubiegłych latach, wśród pań popularnością cieszą się płaszcze z futerkiem, kapelusze z rondem i kozaki z CCC. Panowie doceniają prostotę polietylenowych kurtek oraz szlachetny charakter kaszkietów z bazarku.


Kolejny element to cmentarny small talk, czyli cmentarne pogaduszki. Najpopularniejsze tematy to polityka, narzekanie na kryzys, przechwałki dyplomami dzieci oraz zagranicznymi wakacjami. W modzie nadal jest komentowanie ustawienia zniczy i ceny wieńców. To również dobry moment na pochwalenie się nowym autem.

Ostatni ważny trend to instagraveyard, czyli pamiątkowe zdjęcie z cmentarza. W tym roku trend ten promują również gwiazdy, chociażby Doda, która wdzięcznie pozuje przy nagrobku. Pamiętajmy jednak, jak ważna jest poza — aby wyglądać smukło niczym granitowa płyta, ustawiamy się do zdjęcia boczkiem, plecki wyprostowane, znicz przyciśnięty do piersi. Nie uśmiechamy się, nie wypada — raczej staramy się osiągnąć efekt zadumy.


Uwaga! W tym sezonie tęsknym wzrokiem spoglądamy w stronę zachodu i chcąc nawiązać do pięknej i jakże bogatej tradycji Halloween, nagrobek dekorujemy efektownym lampionem z dyni. W tym samym celu nie oczyszczamy go z pajęczyn. Słodkości dla dzieci kupujemy na przycmentarnym targowisku.


I to by było na tyle, Kochani, mam nadzieję, że moje porady w przyszłym roku pozwolą Wam dobrze wypaść przy okazji wizyty na cmenatrzu!  

wtorek, 12 listopada 2013

Jak zarabiają celebrytki?

Sytuacja jest tego rodzaju, że dopiero zaczęłam swoją karierę (haha!) zawodową, a pierwsza pensja występuje na moim koncie raczej w formie żartu. I aby na moment zapomnieć o tym, że w tym miesiącu nie jem, postanowiłam napisać o ludziach, którzy takich żałosnych problemów nie mają — czyli o celebrytach, jakże by inaczej!


Celebryci mają swoje sprawdzone metody na zarabianie kasy, o której przeciętny Polak może co najwyżej pofantazjować. I tutaj szkół jest kilka, bo co gwiazda to inny pomysł. Jedną z metod jest na Muchę. I nie chodzi nawet o to, że robisz gówno, a kasa spływa. Chodzi o to, żeby robić to, co robiłaś do tej pory, ale w ciąży. Ciąża to jest takie magiczne zaklęcie celebrytek, bo nagle wszystkie pisemka i plotkarskie portale chcą o tobie pisać. Projektujesz kocyki, pozujesz z brzuchem na okładce, opowiadasz jak cudownie być matką i voila!


Jeszcze skuteczniejsza jest metoda na Liszowską, czyli znajdujesz bogatego Szweda, który opłaca wszystkie twoje zachcianki, chociaż do tej pory ze Szwecją kojarzyłaś tylko Ikeę. Liszowska nie musi robić kompletnie nic, ale chyba się mocno nudzi, bo w muzycznym szoł siedzi i trzepie włosami. Pewnie zastanawia się przy okazji, co dostanie od męża za urodzenie kolejnego dziecka.


Metoda na Edytkę Herbuś jest może mniej spektakularna, ale nadal skuteczna. Polega ona na ciągłym lansowaniu się na bankietach, pokazach, premierach i wszędzie tam, gdzie ktoś może ci cyknąć fotkę. Edytka jest zawzięta i zdenerminowana, a na swoich szczupłych nóżkach naczelnej tefałenowej tancereczki potrafi obskoczyć kilka eventów jednego wieczoru!


Jeśli nie masz ani brzucha, ani bogatego faceta, ani zdrowia do biegania z imprezy na imprezę, możesz napisać książkę. To jedna z najmodniejszych ostatnio metod dorabiania na boku przez osoby o znanych nazwiskach. Gorącym trendem jest wywlekanie rodzinnych brudów, ale oczywiście sprawdzi się też pisanie o swoim życiu seksualnym.


Póki co o moim nikt czytać nie chce, więc niech żyje bieda.  

wtorek, 5 listopada 2013

Jak przeżyć bez faceta?

Bez faceta NAPRAWDĘ da się żyć. Serio.
A para męskich gaci w łazience nie jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Nie wierzysz?


Dobra, jeśli jesteś celebrytką, to faktycznie, bez faceta może być ciężko. Nie ma z kim pozować na ściance, nie ma z kim udzielić wywiadu Gali i opowiadać o tym, jak się kochacie i jak sobie spijacie z dzióbków. Nie ma z kim pójść do telewizji śniadaniowej. Z kolei pojawienie się w mediach z nowym amantem podbija popularność i gwarantuje przynajmniej ze trzy artykuły na Pudelku. I elegancko nabija kobzę.


Jeśli jednak nie jesteś celebrytką, nie musisz faceta koniecznie posiadać. Dlaczego kobiety mają z tym faktem problem i panicznie boją samotności? Może dlatego, że cholernie się nudzą, kiedy zostają same. Jeśli twoim jedynym zainteresowaniem jest to, co akurat robi misiaczek, to nic dziwnego, że zostawiona sama ze sobą, będziesz cierpiała. Rada jest prosta: zacznij robić coś TYLKO dla siebie!


Dobrze jest mieć jakieś zainteresowania, coś, co jest tylko twoje i co doskonale wypełnia ci czas wolny. Jest jedna zasadnicza różnica między nami, kobietami, a mężczyznami — otóż oni, wchodząc w związek, nie porzucają wszystkiego tylko dlatego, że w ich życiu pojawiła się kobieta. Kobiety z kolei całe swoje życie owijają wokół piętnastu, może siedemnastu centymetrów zlokalizowanych w jego spodniach. Błąd.


Z jakiegoś powodu kobiety wolą najbardziej beznadziejny, kulejący związek niż życie w pojedynkę. Bez faceta czują się niekompletne i niedowartościowane. W każdym nowo poznanym facecie widzą potencjalnego kandydata na męża. I niestety, sukcesywnie zaniżają standardy, aż jedynym kryterium wyboru staje się to, że jest to po prostu jakiś facet. Przy czym jakiś najczęściej oznacza egzemplarz mocno wybrakowany.


Jeśli nie potrafisz wytrzymać sama ze sobą, jak możesz stworzyć szczęśliwy związek? Desperatki, kobiety uzależnione od męskiej obecności, idealnie sprawdzają się w patologicznych układach i pseudo związkach, bo zniosą wszystko, byle tylko nie zostać bez faceta. Jeśli chcesz tego uniknąć, musisz nauczyć się być kobietą samodzielną i samowystarczalną, której życie nie kończy się wraz z końcem związku.


I zanim następnym razem wpuścisz do swojego życia jakiegoś patałacha, zastanów się, dlaczego nie kochasz samej siebie tak, jak powinnaś.


Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.