środa, 22 października 2014

Kaszel, katar i Kuba Wojewódzki

Co jest gorsze od bycia chorym? Bycie chorym i bezrobotnym. To tak, jak być na L4, tylko że nie masz kasy na Gripex i zamiast tego, kurujesz się cytryną. To się nazywa medycyna alternatywna, czyli albo umrzesz, albo jest szansa, że umrzesz. W ostatnim czasie moim jedynym kreatywnym zajęciem jest ocena, czy mój kaszel jest mokry czy suchy, dlatego postanowiłam przy okazji napisać notkę.

Plusem bycia chorym jest to, że masz dużo czasu na seriale, które oglądam od ostatnich 22 godzin z przerwami na sen (no kidding, shit got serious). Postanowiłam dla urozmaicenia obejrzeć sobie odcineczek Kuby Wojewódzkiego. I kto tam był? Kuba, haha, bystrzaki! Była też lekko grubawa Wodzianka, która wygląda jakby tę wodę nosiła pod własną skórą, zwłaszcza w okolicy ud. Drobna złośliwość. Jak zakładasz rajtuzy z siatki to upewnij się, że Twoja skóra nie próbuje wydostać się przez oczka. Zapytaj Zosię, Zosia jest stylistką i Zosia Ci powie to samo, co ja. C’nie, Zosia?


W ogóle to jestem w szoku jak łatwo można zostać cenioną stylistką gwiazd. Wystarczy bzyknąć Szyca. On i tak nie będzie tego pamiętał jak wytrzeźwieje, a Ty dostaniesz bilet do TVNu. Zajebiście, że też wcześniej o tym nie pomyślałam!


Dobra, a teraz poważnie. No i w tym show Wojewódzkiego kto był? Była Sara Mannei! Znaczy Boruc. Najdroższa żona Boruca. Dosłownie. Laska sympatyczna z twarzy, ale odniosłam wrażenie, że nie ma kompletnie kontroli nad swoimi nerwowymi uśmieszkami. I wydatkami. Tak, zazdroszczę jej, że wydaje kasę męża, że może się powygłupiać w telewizji i nie przejmować, czy w ogóle ktoś jej za to zapłaci — koniec końców i tak sięga do kieszeni nadzianego bramkarza. Podobno Boruc porzucił dla niej żonę, w dodatku ciężarną. Złośliwi mówią, że nawet dobry bramkarz czasami wpuszcza szmatę. Także ten.


Nie no, laska ładna, nawet wysławiała się względnie inteligentnie, gorzej jak przyszedł szanowny mąż — widać, że ktoś ważny, ważni ludzie lubią podkreślać, jacy są ważni. Coś tam przebąknął, że po pijaku wywalił z okna telewizor, czy coś, ale kto bogatemu zabroni? Podobno za granicą piłkarze to w ogóle są szanowani, są takimi bogami, jak lekarze, jak naukowcy. Wynalezienie lekarstwa na raka to nic w porównaniu ze złapaniem piłki w obie ręce. Tylko u nas w kraju kompletnie zero poszanowania dla piłkarzy, dla bramkarzy. Wiocha. Zaścianek. 
Tak tylko chciałam zdać relację, możecie sobie sami obejrzeć i ocenić, popatrzeć na luksusy, a potem płakać nad niezapłaconym rachunkiem za prąd. Całuski, dbajcie o siebie! 


4 komentarze:

  1. Orange is the new black to byłby lepszy wybór niż odcineczek szoł Kuby. Facet się starzeje, zarówno dowcipy, jak i wodzianki ma mniej jędrne niż kiedyś ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orange is the new black jest dobry, jeśli oglądasz odcinek na tydzień, a nie dwa sezony w dwa dni - i zaczynasz wypatrywać klawisza na własnym korytarzu, a swojego faceta pytasz, co dziś dają w kantynie. Co do Kuby, to jeśli już zaprosi kogoś interesującego, to przez 3/4 rozmowy próbuje wtrącać żarciki o zabarwieniu erotycznym, jak taki rubaszny wujaszek. No ale co zrobić, oglądalność spada, a młode kochanki z cen nie schodzą.

      Usuń
    2. Ostatnio pod Galerią Dominikańską widziałam faceta, który wyglądał jak Pornstache. I zastanawiałam się, gdzie, czemu nie ma na sobie uniformu.

      Usuń
    3. Haha, no to widzę, że rozumiesz ten stan przedawkowania "Orange is the new black" :D

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.