wtorek, 2 września 2014

Już jest! Nowa ramówka TVN!

TVN mnie nie zawiódł. Zgodnie z hasłem sezonu "Coś więcej", faktycznie jest więcej! Oprócz znanych już seriali, programów rozrywkowych, są formaty nowe - z niecierpliwością czekam na przykład na show "Kto poślubi mojego syna?" oraz "Żony z Hollywood". Póki co zadowalam się tym, co jest.

W poniedziałkowy wieczór obejrzałam pierwszy odcinek nowego sezonu Top Model. TAK! Jest wszystko, czego oczekiwałam, a nawet więcej - jest nastolatka, która tańczy w klubie nocnym, żeby utrzymać swoją rodzinę i jej rodzice, dumni z zaradności swojej małoletniej striptizerki, jest młody rolnik, który rozmyśla nad sensem życia oparty o widły i androgyniczny chłopak, któremu w szkole wkładali głowę do kibla. Plus Michał Piróg, zwany inaczej Jezusem TVN-u. Wszystko opatrzone muzyką rodem z "Intouchables" i komentarzem Joanny, że to takie inspirejszynal story. Obstawiam, że wygrzebuje sobie paproszki z pępka i popija whisky, wznosząc toast za samego siebie. Między jego nogami jakaś aspirująca aktorka drugoplanowa walczy o rolę w serialu paradokumentalnym. La vie est belle! Nie wiem, co mnie wzrusza bardziej - ładunek emocjonalny w programach rozrywkowych TVN czy łamana polszczyzna Joanny.

źródło: pudelek.pl

Tak naprawdę w TVN dzieje się o wieeele więcej! Szok, niedowierzanie, smutek - z śniadaniówki odchodzi Jolanta Pieńkowska. Wydawałoby się, że to kobieta, którą ze studia wyniosą w trumnie, ale jednak nie - chodź może to się wydawać szokujące, nie zaskarbiła sobie sympatii widzów. Oficjalnie zostaje przeniesiona do TVN24 Biznes i świat, by nieco rozruszać swoim niebanalnym poczuciem humoru nieco skostniałe kręgosłupy specjalistów od giełdy i poważnego dziennikarstwa. Jolanta po raz kolejny udowadnia, że jest kobietą uniwersalną niczym tweedowa marynarka.

I jeszcze hit tego tygodnia, czyli pijacki wybryk Liszowskiej - gdybyście nie słyszeli, to rozwaliła Porshe od męża mając we krwi 1,2 promila alkoholu. Oczywiście pokornie zwiesiła skacowaną głowę i stwierdziła, że to wina... wina wypitego do kolacji i niedoboru snu. Andrzej Chyra, poproszony o komentarz, leżał nietrzeźwy przed warszawskim klubem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.