wtorek, 19 sierpnia 2014

Urlop po polsku i po gwiazdorsku.

Kiedy leżysz na kanapie, a w tyłek wbijają Ci się okruszki po chipsach, blogerki i celebrytki właśnie szaleją na Ibizie, robią sobie selfie w Barcelonie albo szaleją na zakupach w Nowym Jorku. Tymczasem Ty najbliżej USA byłaś jedząc bułkę z serkiem Philadelphia #smuteczek.

Statystyki mówią, że Polacy podróżują średnio raz w roku, wszyscy w tym samym czasie #urlop. Częściej podróżują mieszkańcy ściany wschodniej, bo przemycają fajki od ruskich. Najpopularniejszym od lat kierunkiem wakacyjnym pozostają ogródki działkowe, a od zeszłego sezonu modną destynacją są żwirownie. Nuworysze od lat okupują tereny nadmorskie, gdzie mogą zjeść rybkę prosto z papierowego talerzyka, kupić koszulkę z dowcipnym nadrukiem lub nabawić jelitówki po zjedzeniu gofra ze śmietanką z puszki. Polak na wakacjach musi obowiązkowo wypić czteropak na plaży, wyrzucić przynajmniej jedną plastikową butelkę do lasu i co najmniej raz wyszczać na wydmach. Wtedy wakacje możemy uznać za udane.

Wróćmy jednak do naszych blogerek. One podróżują średnio raz w tygodniu, głównie za kasę sponsorów i wydają wysokość Twojej miesięcznej pensji na sandałki z logo projektanta. Nawet w pozornie tak lansiarskim miejscu jak Sopot, zwany Ibizą wschodniej Europy unikają kontaktu z podłożem i opalają na leżaczkach patrząc, jak Twój stary wbija laczkiem parawan w obszczany piach. Plus robią sobie fotkę z piwem, które kosztuje tyle, co Twoje trzy Harnasie, a którego producent zafundował im pobyt nad morzem i opłacił pokój w Sheratonie, na tle którego robisz sobie foty z dzieciakami. Że niby to Twoja miejscówka, i jest taaak śmiesznie.

Wakacje blogerek i celebrytek to takie wakacje, jakie znasz z seriali, ale nie z takich seriali, gdzie rodzina dysfunkcyjna jedzie do ośrodka wczasowego Danuta na Mazurach i umiera zjedzona przez komary, tylko z seriali takich jak Plotkara, z której nauczyłaś się, co to jest mojito. Celebrytki spędzają wakacje na jachtach, wciągają koks i robią foty na Instagrama, żeby reszta świata mogła zobaczyć, co to jest luksus i pozwolić łzom wsiąknąć w ciszy w tapczan.

I pomyśleć, że dla Ciebie szczytem marzeń jest pojechać na weekend do Mielna i przelizać się z opalonym kolesiem z Małopolski i trochę poudawać, że wcale nie jesteś z Podlasia. 

2 komentarze:

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.