środa, 23 lipca 2014

Kiedy przestałaś lubić seks?

Kiedy przestałaś lubić seks?
To pytanie dość kontrowersyjne, oczywiście nie dotyczy wszystkich pań i na pewno nie dotyczy Moniki Zamachowskiej primo voto Richardson, która lubi podkreślać, jaki to ma dobry seks ze Zbychem. Tak całkiem serio, natchnęła mnie praca w typowo męskim towarzystwie, do tego towarzystwie w związkach i związkach małżeńskich. Nasłuchałam się przez kilka dni o tym, jakie to partnerki są oziębłe, jak rzadko pozwalają zsunąć pończoszkę i jeśli już pozwalają, to pod warunkiem, że na maksymalnie dziesięć minut. Doszłam do wniosku, że faceci mają przesrane. Kobiety też mają przesrane, na własne życzenie.

Unikasz seksu ze swoim partnerem? Błąd.  Faceci lubią seks (serio?) i jeśli pozbawiasz faceta seksu, to nie ma siły, żeby gościu nie był sfrustrowany. To widać. Widać w biurach, na ulicach, w autobusach. Facet pozbawiony seksu jest smutny, otępiały, rozdrażniony, rozżalony. Każdy figlarnie wystający z bluzki cycek, każda ogolona, ogołocona nóżka i każdy zarysowujący się w jeansach pośladek kpi z niego otwarcie i przypomina mu o tym, czego nie dostaje.


Kiedy przestałaś lubić seks? Serio, chciałabym wiedzieć, kiedy po raz pierwszy przyszło ci do głowy, żeby powiedzieć mu, że jesteś zbyt zmęczona, albo musisz wcześnie wstać. Kiedy po raz pierwszy skarciłaś go, kiedy złapał cię za tyłek? Jak o tym myślę, to jest cholernie smutne. Bo nie ma nic lepszego niż trzymać w rękach fajne cycki, nic ponad ściąganie zębami koronkowych majtek swojej kobiety. Jeśli nie zamieniła ich na bawełniany namiot, w którym jest jej przecież taaak wygodnie. Litości.


Tak, uważam, że pozbawianie swojego mężczyzny seksu jest głupie i nieważne, ile razy powtórzysz, że facet nie jest psem i powinien panować nad swoimi instynktami. To mi przypomina scenkę, kiedy kładziesz psu na nosie kiełbasę i zabraniasz ją ruszyć. Tak właśnie czuje się facet, kiedy odwracasz się do niego plecami i mówisz „Kochanie, nie dziś”. Jeśli przestałaś lubić seks, prawdopodobnie przestałaś lubić siebie i nie życzysz sobie dobrze. Jak mówi stare przysłowie, „kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień”. I spróbuj zaprzeczyć. Jeśli chodzisz nabzdyczona, to wcale się nie dziwię — stawiam sto dolców, że nikt cię porządnie nie przeleciał zeszłej nocy.


Tak, to jest ten moment, kiedy należy zareagować świętym oburzeniem i zakryć swoje pruderyjne usteczka. I tak nie zmieni to faktu, że jeśli z nim nie sypiasz, jesteś cipa.

Alleluja! 

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Niet, to ja pod wpływem historii zasłyszanych w pracy. Osiem godzin dziennie w męskim towarzystwie i oto są efekty -.-

      Usuń
  2. Lubię moje wygodnie, bawełniane namioty. Hm... To jest ta chwila, kiedy rozpłynął się cały mój dystans do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię moją spraną bawełnę, koronki gryzą mnie w tyłek, na stringi spuszczam zasłonę milczenia. A

      Usuń
    2. Stringi są po prostu złe ;).

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.