czwartek, 8 maja 2014

Za kogo wyjść za mąż?

Proszę Państwa, uwrażliwiam na potencjalne faux pas, pani Monika Richardson jest od kilku dni panią Zamachowską, co ogłosiła na łamach Vivy, przy okazji kilkunastostronicowego (?) wywiadu okraszonego sesją. Niczym samospełniająca się przepowiednia, nazwisko znanego aktora ma ponoć sprawić, że pani Monika stanie się cenioną aktorką, a nie średniej klasy celebrytką z telewizji śniadaniowej. Jestem trochę w szoku, że pani Monika porzuciła zagraniczne nazwisko, z czym zwlekała przez ostatnie nieudane małżeństwa.

Przy tej podniosłej okazji, chciałabym poruszyć temat bycia żoną, czyli za kogo najlepiej wychodzić za mąż.  

Oczywiście w pierwszej kolejności najlepiej wychodzić za mężczyzn bogatych, ze względów praktycznych — bogaty facet to zupełnie inny standard funkcjonowania, możliwość porzucenia kariery zawodowej na rzecz oglądania seriali i chwalenia się koleżankom, jak to ci się w życiu powiodło. To również szansa obracania się w kręgach ludzi sukcesu, chodzenia na bankiety i zajeżdżania pod galerię handlową lśniącym Lexusem. Z tego samego powodu szybciutko wychodzimy za faceta znanego, najlepiej piłkarza, aktora lub Jana Kulczyka.

W drugiej kolejności warto wyjść za mąż za faceta z obczyzny, czyli najlepiej Niemca, Austriaka, Szwajcara, czy jakiegokolwiek innego faceta z mistycznego, bogatego zachodu. Facet, który zarabia w euro to idealny kandydat na męża. Nie musi być nawet przystojny, chociaż jak bierzesz Hiszpana lub Włocha, jest na to duża szansa. Niemniej, lepsi są faceci o statecznym, nieco nudnym sposobie bycia jak Szwedzi czy Norwegowie, którzy będą całowali ziemię, po której stąpasz. Nie wspomnę o tym, że ludzie będą się za wami oglądali, jak będziesz z nim gadała po angielsku na sopockim Monciaku. Jak gwiazda.  

W trzeciej kolejności wychodzić za mąż powinno się za faceta, z którym ma się dziecko. Dla dobra rodziny, dla dobra dzieci, dla dobra sąsiadów, żeby nie rozsiewali plotek. Kościelny można brać nawet do dziewiątego miesiąca, więc na pewno zdążysz.

Na miejscu czwartym — wyjście za mąż za kogokolwiek, kto się nawinie, jeśli masz więcej niż dwadzieścia dziewięć lat. Umówmy się, to ostatni gwizdek, potem szukanie faceta na stałe jest jak szukanie wolnego pokoju w lipcu w Łebie. Jeśli nie chcesz zostać sama, musisz poślubić kogokolwiek, kto wyrazi chęć, możliwość, albo będzie wystarczająco trzeźwy, by go zaciągnąć do USC.

Oprócz tego, za mąż wychodzimy z miłości, ale to śliski temat, bo miłość jest jak Natalia Siwiec — niby piękna, łatwa i przyjemna, ale szybko się nudzi. Właśnie dlatego lepiej ślub brać ze względów praktycznych, wspomnianych wyżej.

No i oczywiście, ślub można brać dla ładnego, znanego nazwiska, c’nie Monia? 


3 komentarze:

  1. A, no tak właśnie myślałam, że wpis był inspirowany najważniejszym ślubem miesiąca. Szkoda chłopa :D.
    (Wiem, w takich sytuacjach zwykło się składać gratulacje, ale ilekroć widzę ich wspólne zdjęcia i twarz Zbyszka, mam wrażenie, że ona go bije :D).

    OdpowiedzUsuń
  2. Z uśmiechem przeczytałam artykuł, przypomina mi stylem nieodżałowaną Stefanię Grodzieńską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tej blogerce, to jakaś koleżanka Jessiki Mercedes?

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.