poniedziałek, 12 maja 2014

Sex sells.

Cały świat ekscytuje się Eurowizją — z jednej strony austriackim transwestytą z brodą, który do swojego występu dopisuje wzniosłe idee wolności i równości, z drugiej falującymi, słowiańskimi biustami, które miały odwrócić uwagę od słabego wokalu naszej rodaczki, niejakiej Cleo. Gdyby nie brodaty Austriak, polskie biusty mogłyby okazać się przepustką do zwycięstwa…

Zawiódł sprawdzony patent. Być może dlatego, że pokazywanie biustu, tyłka czy — wzorem pewnej polskiej celebrytki — sromu, jednak nikogo już nie szokuje i trzeba pójść o krok dalej. Męski krok, odziany w cekiniastą kieckę. Plus broda. Conchita Wurst doskonale wiedział(a) co robi, to jest już wyższa szkoła robienia wokół siebie medialnego zamieszania. Zachód jak zwykle wyprzedza ścianę wschodnią.

Zesztywniałe kręgosłupy moralne niemieckich dziennikarzy nie udźwignęły jednak polskich cycków — media krytykowały polski występ za jego pornograficzny charakter i przaśność. Występ z masielnicą w roli głównej został jednak przyćmiony przez zarost austriackiej gwiazdy. Cycki przegrały, mężczyźni masowo wyciągają rajstopy z szaf małżonek na znak solidarności z triumfującą Conchitą.

Tymczasem za oceanem Miley Cyrus dalej rozbiera się i ujeżdża sztuczne penisy, żeby zwrócić na siebie uwagę mediów. Zawzięcie trzęsie pośladkami, wywala język na brodę i co? I nic. Dwudziestokilkulatka o nieco androgenicznym typie urody, symulująca na scenie odbywanie stosunku seksualnego, najwyraźniej nie ma siły przebicia. Seks się sprzedaje, ale nie jeśli dostajesz nim po twarzy przy każdej możliwej okazji.

Na topie są również seksualne aluzje, którymi częstują nas chętnie prowadzący programów rozrywkowych czy szanowne jury, jeśli takowe występuje. Nie przepuszczą żadnemu biustowi czy wyraźnie zarysowanym biodrom, nie umknie im zbyt głęboki dekolcik czy pełne, soczyste usta. Wszystko okraszone chichotem płynącym z widowni.

Nie sposób nie wspomnieć o wyznaczniku sukcesu dzisiejszych czasów, czyli dostaniu się na okładkę Playboy’a. Mam wrażenie, że to taki święty Graal naszych celebrytek. I to urocze dorabianie ideologii — że zdjęcia estetyczne, wysmakowane, że prestiż i Photoshop. Wszystko za niecałe dwanaście złotych.

Seks się sprzedaje, niektórzy są nawet w stałej ofercie wyprzedażowej.   


2 komentarze:

  1. Ostatnim zdaniem pięknie pocisnęłaś Monice!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Monisia sama sobie ciśnie wystarczająco, do jej wypowiedzi zawsze zasiadam z kubkiem popcornu i wiadrem na wymiociny ;)

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.