piątek, 2 maja 2014

Polska? Nie kojarzę.

Nie od dziś wiadomo, że Warszawa to Berlin wschodniej Europy, ale nie licząc stolicy, Polska to ciemnogród i warto zawczasu uciec na zachód, w stronę cywilizacji. Jeśli miałeś pecha urodzić się w Polsce, to już zawsze w ustach będziesz mieć posmak smalcu. Jesteś z kraju patologii, który nigdy nie wyjdzie na prostą, bo przerasta go segregowanie odpadów, a wysrywanie psa na ulicy uważa za normę. W dodatku czujesz się tak bardzo lepszy od swoich patologicznych sąsiadów i wszystkich niedorozwiniętych społecznie ludzi, którzy cię otaczają. W przeciwieństwie do nich jesteś oczytany, masz gust i aspiracje — kupujesz ciuchy z sieciówek, właśnie wziąłeś sobie telefon w abonamencie na sto pięćdziesiąt miesięcy i jeździsz furą, którą Niemiec ze wstydu porzucił przy granicy. Jesteś kimś, a tacy ludzie nigdy nie będą tutaj szczęśliwi.

Zauważ, że ludzie sukcesu, o których codziennie czytasz, mają jedną cechę wspólną — nie są z Polski. Oni nawet nie mówią po polsku, dlatego dobrze jest, żebyś zaraz po opuszczeniu naszego kraju przestał mówić w tym obrzydliwie prostackim języku charakterystycznym dla chłopów małorolnych. Jak już pomieszkasz kilka miesięcy za granicą, twoja zmanierowana angielszczyzna stanie się wiarygodna i w sklepie na swojej rodzinnej wiosce będziesz kupował butter i pytał, czy jest bread. Wszystko zza nowiutkich Ray Banów od Turka, z którym mieszkasz na przedmieściach Londynu, w ośmioosobowym pokoju. Pamiętaj jednak, że nadal to ty jesteś tym, któremu płacą w funtach, a nie śmierdzących psią kupą i kapustą złotówkach. W Polsce jesteś drugi po sołtysie.

Droga na szczyt może być jeszcze prostsza, jeśli jesteś kobietą. Wystarczy znaleźć sobie męża na saksach i szpanować w smętnej Polszy, że się wyrwało takiego zagranicznego skarba. Oczywiście im bogatszy, tym lepszy. W tej roli doskonale sprawdzą się Niemcy, najlepiej tacy, którzy mają BMW w garażu i respirator przy łóżku.

Nie łudź się, że możesz cokolwiek osiągnąć, siedząc w kraju kalafiora. Tutaj dobrze żyje się tylko celebrytom, cała reszta nędznego społeczeństwa walczy w Tesco o przecenione serki homogenizowane. Połowa nie dożyje dnia, w którym spłaci ostatnią ratę kredytu za mieszkanie. Jeśli nadal nie zrobiło ci się przykro, to pomyśl, że Joanna Krupa pije teraz Dom Pérignon w klubie swojego męża, a ty nie masz pojęcia, co to Dom Pérignon, bo właśnie otwierasz piwo z Lidla za niecałe dwa złote. Zdrówko, kochani! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.