poniedziałek, 5 maja 2014

Matura to bzdura.

Nie wiem jak Wam, ale mnie szkoda jest tych wszystkich maturzystów, którzy na widok fragmentów sienkiewiczowskiego Potopu i Wesela Wyspiańskiego w arkuszu zrozumieli, że nie będzie dobrze i być może nie dostaną się na wymarzone studia z zarządzania polem namiotowym. CKE postanowiła w tym roku udupić kwiat polskiej młodzieży. Jeśli trend się utrzyma, jutro na matmie mogą spodziewać się — o zgrozo — obliczania pola sześcianu. Wylew krwi do mózgu gwarantowany.

Oczywiście dla wielu ludzi niezdanie egzaminu dojrzałości jest prawdziwym życiowym dramatem, który przekreśla plany dalszej edukacji. Mając w perspektywie pięć lat studenckiego życia za kasę rodziców, młodzi ludzie bardzo chcą maturę zdać i edukację kontynuować. Większość z tych pasożytów jest po studiach kompletnie bezużyteczna i niezdolna do znalezienia jakiegokolwiek zatrudnienia po pięciu latach przepuszczania stypendium na używki i szynkę konserwową.

Wykształcenie jest nam zupełnie zbędne, bo dzisiaj szansę na zaistnienie, na karierę i szalone zarobki mają ludzie, których iloraz inteligencji trzeba sumować, by otrzymać wartość dodatnią. Potem takie jednostki zamyka się na przykład w jednym domu i nagrywa w trakcie kopulacji, a ciemny lud się cieszy i kibicuje.

O tempora, o mores!

Jeżeli nadal myślicie, co robić w życiu, to podpowiadam — pokazywanie sromu już grali, musicie bardziej pokombinować. Może jakaś medialna defekacja, tym razem dosłowna, nie mentalna?  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.