środa, 28 maja 2014

Joanna d'Arc - Moro

Koniec zeszłego tygodnia namaszczony był osobistą tragedią Joanny Moro, która nie wygrała tanecznego show Polsatu. Zapewne jedną z pierwszych osób, jaka zadzwoniła z kondolencjami, była matka wszystkich porażek, Natasza Urbańska. Przykra sprawa. Podobno Joanna zaszyła się gdzieś nad morzem i nie odbiera telefonów. Tymczasem Aneta Zając robi na półce miejsce na swoją kryształową kulę. Wyobrażam sobie, jak Agnieszkę Włodarczyk szlag trafia, że była jej ciała astralnego jest o krok przed nią. Nie tylko w tańcu.

Pisałam już o kobietach, które chcą za bardzo, które są tak spięte i zdeterminowane, że nie mogą sobie poradzić z wizją porażki. Joanna była naprawdę zdeterminowana, walczyła jak lwica i nawet maskowanie rozczarowania sztucznym uśmiechem niewiele dawało — co tydzień widziałam, jak widok oceny innej niż najwyższa paraliżuje jej mięśnie twarzy. To kobieta, która bardzo chciała wygrać i właściwie nie odpuszczała do samego końca.

Dlaczego Joanna nie miała szans? Bo łzawe historie sprzedają się dużo lepiej, czego dowodem może być zwycięstwo bezrobotnego trio w muzycznym show w tej samej stacji. I wszystkie triumfy smutnych dziewczynek śpiewających Niemena w TVN. Wszystkie wyznania o tym, jak w domu się nie przelewało, o chorobie w rodzinie i odejściu ojca od dzieci. Wszystkie opatrzone dramatycznym soundtrackiem, serwowane pod przykrywką szukania talentów, kolejnej top modelki albo muzycznego odkrycia. Czy ktoś, kto nie opowie o swoim ciężkim dzieciństwie ma jeszcze jakiekolwiek szanse coś tam wygrać?

Aneta miała tę przewagę, że została rzucona przez swojego faceta. Tę historię każdy zna, każdy Anecie współczuje i nikt się nie dziwi, że nie jest radosna w sambie. Anecie wszystko uchodziło płazem, bo przecież to samotna matka, której były oszalał i afiszuje się z Włodarczykową w telewizji śniadaniowej. Z taką kobietą ludzie się solidaryzują. A Joanna? Joanna jest do porzygu idealna, dlatego budzi ogromną niechęć i każdy szuka na nią haka. Jak by jej tu dojechać.

Dołączam się do hejtingu i cieszę, że wygrała Zając. Na złość Włodarczykowej. In your face!   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.