niedziela, 2 lutego 2014

Nie wiem, nie znam się.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że na niczym się nie znam.
To takie uczucie, które człowiek od siebie odpędza, próbuje zagłuszyć albo przynajmniej jakoś, bo ja wiem, załagodzić? W pewnym momencie jednak musi pogodzić się z myślą, że nie zna się kompletnie na niczym.
Sześć lat szkoły podstawowej, trzy lata gimnazjum, potem kolejne trzy lata liceum i wreszcie, pięć lat studiów. I dalej nic. I mam wrażenie, że kolejne siedemnaście lat edukacji niczego by w tym temacie nie zmieniło.

\

Ludzie lubią udawać, że się na czymś znają, że są ekspertami. Potem zaprasza się ich do telewizji, cytuje w czasopismach. Patrzcie, ten pan się na tym zna! I kiedy już miałam dojść do wniosku, że skoro nie znam się na niczym, to niczego w życiu nie osiągnę, pomyślałam, że nie jestem sama i byłby ze mnie dobry materiał na celebrytkę.


Nie kojarzę jednego chociażby aktualnie lansowanego nazwiska, które mogłabym jednocześnie połączyć z jakimś osiągnięciem filmowym lub teatralnym. Edyta Pazura, Natalia Siwiec, Natasza Urbańska. Nic? No dobra, Natasza to może jeszcze coś tam próbuje zrobić, jeszcze podryguje na deskach teatru niczym karp wyciągnięty z wanny w wigilijny wieczór. Ale cała reszta? A skoro żeby zaistnieć, nie muszę się na niczym znać, to wydaje mi się, że odczułam właśnie ulgę.


Wydaje mi się, że ta moja sława, to mogłoby się udać. Musiałabym tylko przyczepić się do jakiegoś znanego nazwiska, najlepiej aktora, który jest starszy ode mnie o ćwierć wieku. Taki romans zagwarantowałby nam okładkę w Gali i przynajmniej jedno wejście w telewizji śniadaniowej. Potem może nawet ktoś nakręciłby o nas reality show.


I cały kraj żyłby wiadomością, że zmieniłam kolor włosów. To byłoby dopiero coś.  

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry temat.
    Powiem Ci, że nie Ty jedna masz takie odczucia dotyczące własnego stanu wiedzy. Ja mam dokładnie to samo i nawet wiem dzięki czemu mam o samej sobie takie zdanie.
    To, co degraduje moje poczucie własnej wartości to rynek zupełnie nie otwarty na ludzi kreatywnych, pełnych energii i chcących osiągnąć "coś więcej". Jedyne czego chcą to - doświadczenia. A skąd biedny student czy absolwent weźmie doświadczenie, gdy swój czas poświęcał nauce... A jak już uda się znaleźć jakąkolwiek pracę to za małe pieniądze i zupełnie nie w tym kierunku, w którym młody człowiek zdecydował się iść wybierając kierunek studiów. Największym życiowym awansem byłaby dla mnie praca, którą lubiłabym wykonywać, za dobre pieniądze, abym mogła za nie kupić nie tylko jedzenie, ale także coś dla własnej przyjemności.
    Zgadzam się z tym, że najwięcej osiągają ludzie zupełnie "z nikąd". Bez studiów, bez wiedzy, ale z szerokimi plecami bądź dlatego, że znalazły się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu. Nie powiem, że chwilami nie zazdroszczę takim ludziom, pieniądze to rzecz niezbędna do życia, ale także i im współczuję, że często treścią ich życia jest chodzenie na zakupy (nawet nie dla przyjemności, a dla kasy), zdjęcia na ściankach itd. Nawet rodzenie dzieci przestało być czymś intymnym i uroczystym, co celebruje się w zaciszu domowym. Ze wszystkiego można teraz zrobić biznes. Szok.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za długi i rzeczowy komentarz :) Muszę przyznać, że mam podobne odczucia - nie opłaca się być człowiekiem inteligentnym, wystarczy pokazać krocze albo zrobić z siebie durnia w takim czy innym programie. Mam wrażenie, że lepiej żyłoby mi się, gdybym była głupia, niczego w życiu nie przeczytała oprócz instrukcji dołączonej do farby do włosów i była pozbawiona moralności. Wtedy mogłabym być drugą Natalią Siwiec.
      Wierzę jednak, że mimo niesprzyjających okoliczności, będę w stanie się rozwijać, znajdę pracę, jaka pozwoli mi nie tylko się utrzymać, ale i czasami zaszaleć tak czy inaczej, i nie będę musiała handlować zdjęciami dzieci żeby zwrócić na siebie uwagę. Tobie życzę tego samego, oczywiście ;)

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.