wtorek, 12 listopada 2013

Jak zarabiają celebrytki?

Sytuacja jest tego rodzaju, że dopiero zaczęłam swoją karierę (haha!) zawodową, a pierwsza pensja występuje na moim koncie raczej w formie żartu. I aby na moment zapomnieć o tym, że w tym miesiącu nie jem, postanowiłam napisać o ludziach, którzy takich żałosnych problemów nie mają — czyli o celebrytach, jakże by inaczej!


Celebryci mają swoje sprawdzone metody na zarabianie kasy, o której przeciętny Polak może co najwyżej pofantazjować. I tutaj szkół jest kilka, bo co gwiazda to inny pomysł. Jedną z metod jest na Muchę. I nie chodzi nawet o to, że robisz gówno, a kasa spływa. Chodzi o to, żeby robić to, co robiłaś do tej pory, ale w ciąży. Ciąża to jest takie magiczne zaklęcie celebrytek, bo nagle wszystkie pisemka i plotkarskie portale chcą o tobie pisać. Projektujesz kocyki, pozujesz z brzuchem na okładce, opowiadasz jak cudownie być matką i voila!


Jeszcze skuteczniejsza jest metoda na Liszowską, czyli znajdujesz bogatego Szweda, który opłaca wszystkie twoje zachcianki, chociaż do tej pory ze Szwecją kojarzyłaś tylko Ikeę. Liszowska nie musi robić kompletnie nic, ale chyba się mocno nudzi, bo w muzycznym szoł siedzi i trzepie włosami. Pewnie zastanawia się przy okazji, co dostanie od męża za urodzenie kolejnego dziecka.


Metoda na Edytkę Herbuś jest może mniej spektakularna, ale nadal skuteczna. Polega ona na ciągłym lansowaniu się na bankietach, pokazach, premierach i wszędzie tam, gdzie ktoś może ci cyknąć fotkę. Edytka jest zawzięta i zdenerminowana, a na swoich szczupłych nóżkach naczelnej tefałenowej tancereczki potrafi obskoczyć kilka eventów jednego wieczoru!


Jeśli nie masz ani brzucha, ani bogatego faceta, ani zdrowia do biegania z imprezy na imprezę, możesz napisać książkę. To jedna z najmodniejszych ostatnio metod dorabiania na boku przez osoby o znanych nazwiskach. Gorącym trendem jest wywlekanie rodzinnych brudów, ale oczywiście sprawdzi się też pisanie o swoim życiu seksualnym.


Póki co o moim nikt czytać nie chce, więc niech żyje bieda.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.