niedziela, 6 października 2013

Między ustami a brzegiem... młotka

Cały świat otwarcie potępia niewłaściwe zachowanie byłej gwiazdki Disney’a, Miley Cyrus, to może i ja dorzucę swoje trzy grosze. W zasadzie to jakoś specjalnie sprowokowana się nie czuję — nie oszukujmy się, te szlaki są już dawno przetarte, głównie pośladkami podobnych do niej gwiazdek. Lizanie młotka w teledysku jakoś nie wstrząsa moim konserwatywnym umysłem ani nie godzi w moje wydelikacone poczucie smaku.


Dlaczego zachowanie Miley uważam za uzasadnione? Jest co najmniej stosowne do okazji, jaką jest bycie częścią show biznesu. Pokazanie — pardon wyrażenie —  dupy to najprostsza droga do zwrócenia na siebie uwagi. Wystarczy spojrzeć na nasze rodzime podwórko — jeszcze niedawno pewna urocza, lekko zabotoksowana panna pokazała swoje wargi sromowe, a dzisiaj gra w serialu, i to głównie twarzą. Kilka miesięcy temu inna anonimowa aż do dnia zdarzenia panienka, zyskała swoje pięć minut w mediach pozując do zdjęć z gołym tyłkiem na wierzchu — i nie jest to metafora. Dlaczego więc kogoś miałoby oburzać wspomniane już lizanie młotka?


Inna sprawa, że ocieranie się kroczem o jakiegoś pana w ramach szeroko pojętego artystycznego performensu jest dość słabe. Śmiem twierdzić, że sam zainteresowany specjalnie zaskoczony nie był — umówmy się, to nie pierwsza laska, która ocierała się o krocze Robina Thicke. W każdym razie rozumiem, że Miley chciała zszokować skostniałą, konserwatywną Amerykę, której nie razi dziecięca otyłość, sztuczna opalenizna i wyciekające porno taśmy gwiazd, ale oburza wytykanie publicznie języka.


Zresztą, Miley jeszcze daleko do jej nieco starszej koleżanki, Rihanny. Ta to dopiero potrafi popłynąć — ćpanie, zamawianie prostytutek do hotelu, teledyski z półnagimi tancerkami…. Myślę, że Miley ciężko będzie to przebić, nawet nieszczęsną kulą, na której buja się nago w swoim teledysku. Rihanna nadal dzierży berło pierwszej zdziry przemysłu muzycznego, i zapewne łatwo zdetronizować się nie da.


Nie bardzo rozumiem, dlaczego tak zwane piosenkarki idą w tę stronę — taniej pornografii, pokazywania sutków, potrząsania tyłkiem, uprzedmiotowienia z bardzo słabym podkładem muzcznym w tle. Mam wrażenie, że gwiazdkom kończą się pomysły, co tu zrobić, żeby odwrócić uwagę od miernego tekstu i banalnej melodii. Myślę, że niebawem się tego dowiemy, być może nawet od samej Miley. 

2 komentarze:

  1. Mam wrażenie, że ludzi ten występ zaszokował bo wszyscy ciągle mieli w głowach obraz Miley jako niewinnej disneyowskiej Hanny Montany. A te pokazywanie języka było nieco groteskowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei myślę, że reakcja jest celowo na wyrost, żeby pokazać reszcie świata, jaka ta Ameryka jest konserwatywna i umoralniona ;)

      Usuń

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.