środa, 11 września 2013

Przegląd polskich celebrytek

Każda z nas ma w sobie coś z Edyty Górniak. Lubimy pokręcić noskiem, pogrymasić, poudawać, że wciąż mamy dwadzieścia lat i próbować wykrzywić usta, tocząc nierówną walkę z toksyną botulinową. 


Niestety, nie każda z nas jest celebrytką, jak Edyta. Edzia otwiera zestawienie polskich celebrytek, które na to miano w pełni zasłużyły. Edyta jest właściwie uosobieniem wszystkich sztandarowych cech szanującej się celebrytki. Pani Edyto, chapeau bas!


Weźmy taką Marinę Łuczenko. Jej cudowny świat hashtagów i żelowych paznokci wydaje się być całkowicie poza zasięgiem przeciętnej Polki. Plebs zasmakował luksusu, mogąc dostać kawę ze swoim imieniem na kartoniku, ale to jeszcze nie czyni z nikogo Mariny.


A taka, dajmy na to, Natalia Siwiec? Gwiazda stadionowa, jaśniejsza od kibolskiej racy, która uświetnia każde ważniejsze i zupełnie nieistotne wydarzenie w tym kraju. Natalia lubi mówić o sobie, pozować do zdjęć i nawet nie udaje, że istnieje w mediach po coś.


No a słynna Wodzianka? Laska nosi dzbanek z wodą u Wojewódzkiego, a doczekała się swoich pięciu minut sławy! Wydawałoby się, że ktoś pełniący taką funkcję, wolałby pozostać anonimowy. Nic bardziej mylnego.


Jeśli mowa o celebrytkach, nie sposób pominąć nazwisko Ani Muchy. Ania sztukę bywania przenosi na całkiem nowy poziom, bywając… w ciąży. Anka ma głowę na karku i już z pierwszej ciąży uczyniła prawdziwy i całkiem dochodowy biznes. Nic dziwnego, że postanowiła wyjść (a raczej zajść) naprzeciw oczekiwaniom mediów i proszę! znowu jest w ciąży. 


Poprzednim razem zawiesiła poprzeczkę wysoko, robiąc ciążową sesję, projektując kocyki i występując w roli autorytetu w kwestii macierzyństwa. Co zrobi tym razem? Jestem o nią spokojna, ma całe dziewięć miesięcy na opracowanie planu działania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.