poniedziałek, 16 września 2013

Problemy (za)ściankowe

Człowiek nawet nie ma pojęcia, jakie dramaty rozgrywają się tuż obok, za ścianą. Ścianą, na której tle pozują dumnie nasze rodzime gwiazdy. Otóż wynikła przy okazji niemała afera, bo Joanna Jabłczyńska zamiast grzecznie czekać w kolejce, uniosła się dumą i wyszła. Bo Joasia się przepychać i wykłócać nie będzie, nawet za cenę zapozowania na ściance. 


Sprytne zagranie, Joasiu! Teraz cała Polska, z ekipą Dzień dobry TVN na czele, żyje Twoim dramatem i ze zrozumieniem kiwa głową, słuchając pełnej napięcia relacji z całego wydarzenia. Pokaz? Jaki pokaz, kogo obchodzą te łachy! Dużo ważniejsze jest to, kto Joannie zajął miejsce siedzące i dlaczego musiała w ogóle w jakiejś kolejce stać.



Proszę państwa, tutaj trzeba jedną rzecz zrozumieć — w kolejce to może sobie stać przeciętny przedstawiciel klasy średniej, którego szczytem marzeń jest kupić dwie butelki Pepsi w cenie jednej, a nie pani Joanna, która jest aktorką! Trzeba ustalić jakąś hierarchię i kto ma stać, ten niech stoi w tej kolejce i patrzy, jak wielcy przemykają bokiem, pozdrawiając tłum szaraków pogardliwym spojrzeniem.




Wczujmy się w sytuację pani Joanny — poświęca swój cenny czas, odkłada na moment te wszystkie skrypty, te scenariusze, odkopuje się spod nich i postanawia uświenić swoją obecnością jakiś niszowy pokaz. Zamiast wdzięczności, napotyka przeszkody w postaci piętrzącego się u wejścia tłumu. I co, ona ma się tam przepychać łokciami? Tłum ten powinien rozstąpić się niczym Morze Czerwone na mojżeszowe wezwanie, a nie irytować naszą gwiazdę i zmuszać ją do opuszczenia lokalu. Wstyd. Jakaś miła pani zaproszona do studia zauważa, że to zniewaga, że to tak, jakby Annę Wintour podsiąść. Kto nie zna, niech wygoogluje.



Że też tym ludziom z TVNu chce się jeszcze takimi pierdołami zajmować. I zastanawiam się, jakim cudem są w stanie zachować pełną powagę rozmawiając z ludźmi, którym się zwyczajnie w życiu nudzi i w dupie przewraca z braku jakiegoś zajęcia.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.