środa, 4 września 2013

Kto nie lubi polskiego wybrzeża?

Do wakacji nad polskim morzem generalnie lepiej się nie przyznawać. Może ewentualnie do pobytu w Sopocie. Jak postoisz na balkonie Sheratona, to może nawet ludzie uwierzą, że jesteś gwiazdą.




Generalnie nad polskim morzem jest drogo i tego nikomu tłumaczyć nie trzeba. Ale nie dla każdego powodem do narzekań jest kwestia nadmorskich cenników! Beata Tadla była zapewne jedyną z nielicznych osób na całym wybrzeżu, którą było stać na gofra z bitą śmietaną i owocami. Polska biedota jada tylko z cukrem pudrem, i to na pół z małżonkiem. Ale Beata zadowolona z wakacji mimo wszystko nie wróciła — stwierdziła, że jest tłoczno, jarmarcznie, tandetnie, pretensjonalnie. I do tego leje deszcz. Sytuacji nie ratuje nawet sypianie z pogodynką, tudzież pogodynem, bowiem przeznaczenia nie oszukasz i jak ma padać, to będzie, od początku urlopu aż do samego końca.



Nie tylko Beatce się nad morzem polskim nie podobało. Narzekała również Rihanna, przyzwyczajona do luksusu, kokainy i pięknych barbadoskich plaż. Jak na laskę, która jest w stanie zaakceptować przemoc domową, jest cholernie wrażliwa na ludzką ciekawość i obecność samozwańczych paparazzi. 



W zasadzie to ja Rihannę rozumiem. Nad polskim morzem jest niestety tłoczno, brudno, kwatery drogie, o jedzeniu nie wspominając. Typową atrakcją są parki rozrywki - relikt lat 90. - oraz automaty do gier. Opcjonalnie, zabawa taneczna w rytmach kalekiego disco. Ktoś reflektuje? Beata pogardziła, ale ona może. Ją na to stać. Klasa średnia nadal będzie pielgrzymować do Władysławowa, narzekając na brud, smród i ubóstwo, podczas gdy ta lepsza część społeczeństwa będzie leżakowała w Hurghadzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty ukazujące się na blogu są mojego autorstwa i ich kopiowanie bez mojej zgody jest zabronione.

Zdjęcia i gify pochodzą z wyszukiwarki obrazów google.